Vanta
„Perpetual
Selection”
Independent 2026
Vanta
to kapela z Australii, która po kilku krótkich wydawnictwach w wersji digital,
postanowiła wypuścić debiutancki album. To, co za pośrednictwem „Perpetual
Selection” oferują fanom muzyki metalowej, to nowoczesna odmiana deta, w
którego tekstury ci trzej panowie wplatają sporą ilość core’a, melodyjności i
technicznych zabiegów. Oprócz tego dodają znaczną porcję elektroniki, która
oprócz kreowania atmosferycznego tła, przemyca do tutejszych aranżacji także
trochę elementów techno. Zatem jest to coś w rodzaju współczesnej i popularnej,
ciężkiej muzy, która odznacza się wyraźnym groovem i charakterystycznym vibem.
Vanta serwuje mnóstwo wirtuozerskich połamańców, agresywnych blastów,
klimatycznych zwolnień i kosmicznie brzmiących zagrywek. Wszystko, poza
brutalnymi i skocznymi rytmami, obdarzone zostało chwytliwościami, znanymi z
harmonijnego death metalu w wydaniu europejskim. Laboratoryjna produkcja,
mięsiste brzmienie, które podbija sekcja rytmiczna, gdzie perkusja zasypuje
uszy „plastikowymi” triggerami, klawisze i zmienne wokale. Całość buduje
odrealnioną atmosferę, rodem z filmów i komiksów science fiction, która
intensywnie wbija się między zwoje mózgowe. Gniecie, rozrywa na strzępy,
zaprasza do hardcorowych pląsów, ale i ambientowymi momentami uspokoić potrafi.
Death metal, który czerpie z wielu źródeł, ale skierowany jest raczej do
postępowej młodzieży, skoncentrowanej na nowinkach technicznych. Nieco
futurystyczny, mocno progresywny i zgodny z aktualnymi trendami album. Wydaje
mi się, że wielbiciele Decapitated czy Gojira będą zachwyceni. Ja nie jestem,
bo nie gustuje.
shub
niggurath
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz