Victims
of Contagion
„Egregore”
Independent 2026
Victims
of Contagion jest kapelą z USA i na scenie jest już długo, bo od 2005 roku, ale
pierwsze ich wydawnictwo w postaci epki „Parasitic Unborn” pojawiło się na
rynku dopiero dziewięć lat później. Podobno przed tym faktem dość szeroko
udzielali się w podziemiu, koncertując i wydając własnym sumptem demówki. No
nic, w październiku ukaże się ich drugi album, który spodoba się wszystkim tym,
co lubią techniczne wygibasy w death metalowym stylu. Siedem kawałków, w
których odnajdziecie sporo zmian tempa, sposobów na kostkowanie i solówek. To
skomplikowane aranżacje, raczące gęsto wyrafinowanymi akordami i takimi samymi
rytmami. Jest tutaj także trochę dysonansów, pociętego palm mutingu,
awangardowych odjazdów oraz improwizacji. Całość, gdy chce, to grzeje w takt
blastów, gdy musi zapętla do granic możliwości, a kiedy jej się nie chcę,
ponieważ chciałaby odpocząć, zwalnia, serwując ociężałe i przy tym dotkliwie
miażdżące riffy. Jak na moje ucho, na które kiedyś słoń nadepnął, to „Egregore”
nie jest zlepkiem przypadkowych dźwięków upchniętych w każdą kompozycję tego
krążka. To dobrze przemyślane konstrukcje, w których Victims of Contagion ma
okazje popisać się swymi umiejętnościami. Mają ich co nie miara, co słychać w
każdej sekcji grającej tego zespołu, który poza tworzeniem wielowarstwowych i karkołomnych
struktur, wykazuje się bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym, skutkującym mocno
wkurwionym, technicznym death metalem. Tak więc wielbicieli złożonego i tym
samym nie do końca łatwego w odbiorze rzępolenia, któremu przyświeca myśl
śmierć metalowa, zapraszam do zapoznania się z „Egregore”.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz