piątek, 21 sierpnia 2026

Recenzja Victims of Contagion „Egregore”

 

Victims of Contagion

„Egregore”

Independent 2026

Victims of Contagion jest kapelą z USA i na scenie jest już długo, bo od 2005 roku, ale pierwsze ich wydawnictwo w postaci epki „Parasitic Unborn” pojawiło się na rynku dopiero dziewięć lat później. Podobno przed tym faktem dość szeroko udzielali się w podziemiu, koncertując i wydając własnym sumptem demówki. No nic, w październiku ukaże się ich drugi album, który spodoba się wszystkim tym, co lubią techniczne wygibasy w death metalowym stylu. Siedem kawałków, w których odnajdziecie sporo zmian tempa, sposobów na kostkowanie i solówek. To skomplikowane aranżacje, raczące gęsto wyrafinowanymi akordami i takimi samymi rytmami. Jest tutaj także trochę dysonansów, pociętego palm mutingu, awangardowych odjazdów oraz improwizacji. Całość, gdy chce, to grzeje w takt blastów, gdy musi zapętla do granic możliwości, a kiedy jej się nie chcę, ponieważ chciałaby odpocząć, zwalnia, serwując ociężałe i przy tym dotkliwie miażdżące riffy. Jak na moje ucho, na które kiedyś słoń nadepnął, to „Egregore” nie jest zlepkiem przypadkowych dźwięków upchniętych w każdą kompozycję tego krążka. To dobrze przemyślane konstrukcje, w których Victims of Contagion ma okazje popisać się swymi umiejętnościami. Mają ich co nie miara, co słychać w każdej sekcji grającej tego zespołu, który poza tworzeniem wielowarstwowych i karkołomnych struktur, wykazuje się bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym, skutkującym mocno wkurwionym, technicznym death metalem. Tak więc wielbicieli złożonego i tym samym nie do końca łatwego w odbiorze rzępolenia, któremu przyświeca myśl śmierć metalowa, zapraszam do zapoznania się z „Egregore”.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz