Nargaroth
„Apocalyptic
Steal”
Season
of Mist: Underground Activists 2026
Nargaroth
ma już długą historię, ale kilka ładnych lat milczał. Jego ostatni album ukazał
się w 2017 roku i od tamtego czasu nic nowego nie nagrał. Pojawienie się
„Apocalyptic Steal” nie oznacza taż, że to świeży materiał, bo pierwotnie
został on zarejestrowany w 2014 roku podczas jednej z kalifornijskich sesji.
Pozostał jednak odłożony na półkę, aby ustąpić pierwszeństwa swemu
poprzednikowi, a mianowicie „Era of Threnody”. Teraz przyszedł czas na ten mateks,
bo pewnie weny brak, a coś wydać po dziewięciu latach niebytu trzeba. Chuj z
pobudkami, ponieważ „Apocalyptic Steal” to całkiem niezły krążek, który w pełni
nawiązuje do ujęcia black metalu z końca dwudziestego wieku. To ta dziksza
forma tego gatunku z tamtych czasów, zresztą ten Niemiec gra diabelszczyznę w
ten sposób nie od dziś. Te stare i zarazem nowe piosenki nie przeterminowały
się i dają radę. Jadowite riffy, szalone solówki i szorstkie wokale tną jak
żyletki oraz chłodzą powietrze jak przystało na black metal w stylu Gorgoroth
czy Carpathian Forest. Zapodają chłostę i jednocześnie zarażają ponuractwem, za
pomocą ostrych tremolando, które pomieszane są tutaj z wojowniczo nastawionymi
akordami. Sączy się z tego wszystkiego czarna trucizna i bluźnierstwo, które
atakują bez pardonu i wżerają się w zakamarki mózgu, pozostając tam na bardzo
długo. Ash poczyna sobie tutaj zuchwale, katując zajadłym kostkowaniem, lecz i
pobujać d-beatami również potrafi. Umie także pójść w innym kierunku i zmienić
klimat na gotycki jak w kawałku „Dresden”, śpiewając nostalgicznie, czystym
głosem, o zatraconych duszach tytułowego miasta. Klasyczna płyta. W duchu drugiej
połowy ostatniego dziesięciolecia poprzedniego wieku. Trochę na poważnie,
odrobinę nostalgicznie i zarazem zawadiacko, co nie zawsze słychać w muzyce,
ale wystarczy zapoznać się z tekstami jak chociażby do „I Drink Alone” czy
„Metalheart”.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz