Mors.Void.Discipline
„Txketh)ëké”
Sentient Ruin Laboratories 2026
I jeszcze raz Chile. Choć tym razem w zupełnie innej
odsłonie niż, prezentowany tu przed chwilą, Cenotafio. Choć nie mniej
śmiercionośnej. Duet tej trójcy przenienajświętszej ukazał się pierwotnie
niemal rok temu, jednak w formie fizycznej wznawiany jest właśnie teraz, przez
niezawodną Sentient Ruin Laboratories, a wiadomo, że gówien wytwórnia ta nie
wydaje, i wyłapuje w podziemiu co ciekawsze, bezdomne bandy bluźnierców. Wspomniałem
o śmierci, zatem już się zapewne domyślacie, iż Mors.Void.Discipline właśnie
death metalem się parają. Death metalem zdecydowanie surowym, okraszonym nieco
szczyptą bleka, a także z lekkimi zapędami w kierunku grind. Te ostatnie
przejawiają się na Txketh)ëké w dwóch aspektach. Pierwszym są pojawiające się
na tym albumie mortuarne wokale (patrz: choćby „Reliquiae Humanae ad
Caerimoniam Ultimam”), oraz dość systematycznie zrywy do blastów, i jeździe na
pełnej, na oślep, byle na wprost. Są to natomiast wstawki, a nie myśl
przewodnia twórców, bowiem poza owymi szarżami, występują tutaj także totalne
zwolnienia, żeby wskazać jedynie miażdżące swoim ciężarem melodie w „Sanguinem
in Anum Caprae Putrescentis Eiaculans”. Sporo tu też sposobów kostkowania, od klasycznych
riffów deathmetalowych, po takie mogące kojarzyć się nawet z Blasphemy czy Revenge.
A i jakieś skromne dodatki, pod postacią saksofonu się znajdą („Cultus
Abominationum Nigrarum”). Nudy zatem nie ma, jest natomiast ostry napierdol w
oparach napalmu. Drugim elementem „grindującym” jest na „Txketh)ëké” brzmienie,
zwłaszcza sekcji rytmicznej, bo beczki ustawione są w tym przypadku dość
wysoko, garażowo, momentami przypominając odwrócone wiadro po farbie. To jednak
czyli te nagrania jeszcze surowszymi i wyrazistymi w przekazie. Całość trwa
jedynie dwadzieścia minut, ale i tak jest solidnym kopem wymierzonym upapranym,
chilijskim butem prosto w ryj. I nie ma się co nad tym rozwodzić, bo materiał
to wyjątkowo oczywisty w swojej wymowie, bez drugiego dna czy podtekstów między
wierszami. Chilijski death metal podano!
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz