sobota, 11 kwietnia 2026

Recenzja Mors.Void.Discipline „Txketh)ëké”

 

Mors.Void.Discipline

„Txketh)ëké”

Sentient Ruin Laboratories 2026 


I jeszcze raz Chile. Choć tym razem w zupełnie innej odsłonie niż, prezentowany tu przed chwilą, Cenotafio. Choć nie mniej śmiercionośnej. Duet tej trójcy przenienajświętszej ukazał się pierwotnie niemal rok temu, jednak w formie fizycznej wznawiany jest właśnie teraz, przez niezawodną Sentient Ruin Laboratories, a wiadomo, że gówien wytwórnia ta nie wydaje, i wyłapuje w podziemiu co ciekawsze, bezdomne bandy bluźnierców. Wspomniałem o śmierci, zatem już się zapewne domyślacie, iż Mors.Void.Discipline właśnie death metalem się parają. Death metalem zdecydowanie surowym, okraszonym nieco szczyptą bleka, a także z lekkimi zapędami w kierunku grind. Te ostatnie przejawiają się na Txketh)ëké w dwóch aspektach. Pierwszym są pojawiające się na tym albumie mortuarne wokale (patrz: choćby „Reliquiae Humanae ad Caerimoniam Ultimam”), oraz dość systematycznie zrywy do blastów, i jeździe na pełnej, na oślep, byle na wprost. Są to natomiast wstawki, a nie myśl przewodnia twórców, bowiem poza owymi szarżami, występują tutaj także totalne zwolnienia, żeby wskazać jedynie miażdżące swoim ciężarem melodie w „Sanguinem in Anum Caprae Putrescentis Eiaculans”. Sporo tu też sposobów kostkowania, od klasycznych riffów deathmetalowych, po takie mogące kojarzyć się nawet z Blasphemy czy Revenge. A i jakieś skromne dodatki, pod postacią saksofonu się znajdą („Cultus Abominationum Nigrarum”). Nudy zatem nie ma, jest natomiast ostry napierdol w oparach napalmu. Drugim elementem „grindującym” jest na „Txketh)ëké” brzmienie, zwłaszcza sekcji rytmicznej, bo beczki ustawione są w tym przypadku dość wysoko, garażowo, momentami przypominając odwrócone wiadro po farbie. To jednak czyli te nagrania jeszcze surowszymi i wyrazistymi w przekazie. Całość trwa jedynie dwadzieścia minut, ale i tak jest solidnym kopem wymierzonym upapranym, chilijskim butem prosto w ryj. I nie ma się co nad tym rozwodzić, bo materiał to wyjątkowo oczywisty w swojej wymowie, bez drugiego dna czy podtekstów między wierszami. Chilijski death metal podano!

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz