Profeci
„Troska”
Godz ov War Productions 2026
To
już czwarta produkcja od Profeci, a moje pierwsze (poza koncertem na The Last
Words of Death #10) z tą kapelą spotkanie. Wszyscy zapewne dobrze znają krajową
scenę o diabelskiej proweniencji, zatem nie ma sensu przytaczać rysu tych
czterech Poznaniaków. Cóż można napisać o „Trosce”. Po pierwsze to, że jeśli
podobały się komuś ich poprzednie albumy, to z pewnością polubi najnowszy
krążek. Po drugie to, iż Profeci leci sobie mocno w polskim ujęciu black
metalu, o głębokim ładunku emocjonalnym. Po trzecie, że to wyraźnie współczesne
podejście do czarciego rzępolenia, które poza zwyczajowymi formami dla tego
gatunku, nie stroni od dysonansów, rockowych zabiegów i progresywnych odjazdów,
nie tracąc przy tym podstawowych założeń, choć momentami wyraźnie się od nich
oddala, ale trzon pozostaje, czy chcesz, czy nie. No i wreszcie po czwarte, że
to taka poezja śpiewana, która wlazła w black metalowe szaty. Poezja natchniona
egzystencjalną myślą, wypływająca z rozdartej, nieszczęśliwej, człowieczej
duszy, która szuka ukojenia. Szuka, ale nadaremnie, bo go nigdy nie znajdzie i
to ją wkurwia niemożebnie więc chwyta za wiosła, siada za bębnami i staje przed
mikrofonem. Napierdala w struny, tomy i śpiewa czystym głosem o rozterkach,
prawdach i splątanych uczuciach. Postarała się o mocne brzmienie, wypełnione
mrokiem. Zadała sobie trud, aby oprócz agresywnych akordów, dostarczyć również
harmonii, które nawiązują do rodzimego patosu i takich też kulturowych
aspektów. Przyłożyła się do tego, żeby nie być jednostajną, bo zmian tempa i
pomysłów na kostkowanie jej nie brakuje. Czy jej wyszło? Przeleciałem szybko
przez wcześniejsze jej płyty i stwierdzam, że na pewno ten kwartet jest
konsekwentny w swoich poczynaniach, dokładając do swego grania z każdym
wydawnictwem czegoś nowego, rozszerzając kompozycje, nie bojąc się różnorakiej stylistyki,
która często nie koresponduje z black metalem. Profeci zbliża się do Rubikonu
bardzo, ale go nie przekracza. Jednakże taką muzykę trzeba lubić, trzeba ją
czuć. Ja nie czuję, lecz grono jej wyznawców zapewne czeka na „Troskę” z
utęsknieniem. Cierpliwości moi drodzy, bowiem październik tuż za rogiem.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz