Mental Funeral
„II”
Third Eye Temple 2026
Jak miło jest wrócić z urlopu, i znaleźć w skrzynce pocztowej
takie niespodzianki! Zeszłoroczne, debiutanckie demo Poznaniaków było
materiałem bardzo obiecującym. Z tego też powodu zapisałem sobie nazwę zespołu
w kajecie, podkreślając wężykiem na czerwono, i oczekiwałem dalszego rozwoju
wydarzeń. Długo im nie zeszło. „II” to
trzy nowe kawałki, czyniące, zusammen do kupy, jakieś dwadzieścia minut muzyki.
Kiedy tylko włożyłem taśmę do wysłużonego decka i wcisnąłem „play”, szlam zaczął
ściekać po ścianach, a powietrze zaszło marichunaenowym dymem. Krok drugi w
wykonaniu Mental Funeral to w prostej linii kontynuacja stylu, z którego
panowie dali się poznać na „Demo MMXXIV”. Z tym, że muzycy chyba jeszcze
bardziej natłuścili, albo raczej utuczyli, swoje kompozycje ciężarem, bo tym
razem smalec niemal wylewa się z głośników. Już pierwszy numer to kandydat do
najcięższego walca na krajowych jezdniach. Kawałek rozpoczynający się od bardzo
powolnego riffu, gniotący zapętlonym motywem tylko po to, by pod koniec jeszcze
zwolnić, jakby w rzeczonym walcu zabrakło paliwa. A my leżelibyśmy akurat pod
jego przednią osią. Zero ratunku. Dalej jest podobnie. Same akordy nie są tutaj
jakoś szczególnie wyszukane, co dla jednych może być plusem dodatnim (ja), a
dla innych ujemnym (ci, którzy narzekają, że nic się nie dzieje jak aktor
patrzy w prawo). Racja, kompozycje na „II” są z rodzaju bardzo oszczędnych,
nawet na zasadzie lo-fi, gdyby taką przypiąć do funeral doom / sludge metalu.
Czasem jednak w tle przewina się drobne niuanse (jak choćby siermiężna, mamiąca
melodia gitarowa w „Unbreakable Curse”), czy inne pomniejsze dodatki do
oklepanego schematu. Wokalnie też nie ma specjalnych fajerwerków. Facet mruczy
ponurym growlem swoje kwestie, w tempie dość monotonnym, wciągającym niczym
czarna dziura, nie dającym słuchaczowi szans na wyrwanie się spod owych inkantacji.
Materiał ten jest niczym smoła, wlewana, zamiast wody, do gardzieli słuchacza,
na podobiznę metod stosowanych przez świętą inkwizycję. Gęsty do granic
możliwości, maksymalnie dociążony, konsekwentny i nieludzko niszczący. Ja
pierdolę, jaki to ma tonaż! Jestem pełen podziwu dla muzyków, że potrafią
niemal w każdym gatunku tworzyć dźwięki na tak wysokim poziomie (bo przecież
panowie poza Mental Funeral udzielają się w kilku innych projektach). Mają
talent, skurwisyny! Czuję się zmiażdżony.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz