wtorek, 7 lipca 2026

Recenzja Inferno „The Anthropic Sophisms (On the Heights of Despair)”

 

Inferno

„The Anthropic Sophisms (On the Heights of Despair)”

Debemur Morti Productions 2026

Ci Czesi tworzą już od 1995 roku, ale jak dotąd i dziwnym trafem nigdy się z nimi nie spotkałem. Podobno mają ugruntowaną pozycję na czeskiej (i nie tylko) scenie więc postanowiłem sprawdzić ich najnowszy, dziewiąty już album, skoro zjawił się w mojej skrzynce pocztowej. To długie, cztery kompozycje, które łącznie trwają czterdzieści minut i zalewają słuchacza szumem kosmosu. Kosmosu, który w żadnym aspekcie nie jest przyjazny człowiekowi. Może on bowiem jedynie, biernie się przyglądać temu, co dla niego przygotował i to, czy dostosuje się do zmian, sił natury już nie interesuje. Tak też jest z tą płytą, bo albo zatopicie się w jej dźwiękach, albo was zniszczą i wyrzucicie ją za okno. To atonalny i dysharmonijny pochód, z którego nie wyłaniają się żadne melodie. To gęsta ciecz, która sączy się z mozołem, choć potrafi także pozwolić sobie na dzikie i chaotyczne wybryki w postaci furiackich przyspieszeń, zalewających uszy kakofonią nieokrzesanych uderzeń. Poza tymi chwilami, Inferno płynnie i w średnim tempie przypuszcza na nas instrumentalny atak, który dusi i przytłacza z każdym uderzeniem w struny, bębny czy klawisze syntezatorów. To kłębiąca się i pulsująca materia, która tańczy i otępia zmysły na całego. Hipnotyzuje i wpędza w trans, przenosząc do niezrozumiałego i pełnego grozy świata. To dysonansowy black metal, który częstuje swymi narastającymi akordami, nie pytając czy nam smakuje. Wlewa się bezpardonowo każdym otworem ciała i porem skóry, zatruwając organizm panicznym lękiem. Muzyka zimna, odrealniona i lepka od nieprzychylności. Tworząca wrogo nastawiony pomruk wszechświata, który wypełniony jest pełzającymi niuansami. Dla fanów Blut aus Nord czy Deathspell Omega jak znalazł.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz