niedziela, 12 lipca 2026

Recenzja Undertakers „Global Dominion”

 

Undertakers

„Global Dominion”

Time to Kill Records 2026

Ten włoski kwintet już długo istnieje na scenie, ale jak dotąd, razem z najnowszą „Global Dominion”, uzbierał zaledwie cztery płyty. Cóż, panowie pochodzą z Neapolu, a tam to już gorąco jest przez większość roku więc chęci do roboty pewnie mało, a poza tym „dolce vita” do czegoś w końcu zobowiązuje. Dobra. Oprócz intro, to dziewięć kawałków death-grindu, który momentami nieźle thrashuje i po hardcorowemu pankuje. Undertakers grzeją ostro i łoją skórę swymi szalonymi atakami i miażdżą średnimi tempami. Mielą na pełnej w klasycznym stylu, nie szczędząc razów. To brutalna i anarchistyczna jazda, która wymierzona jest w mordę współczesnego świata i jego układów. Z tej piątki Włochów wyłazi to poprzez sprawną fuzję grindu, deta i core’a z małą domieszką biczujących riffów. Tnie to precyzyjnie i z prędkością znaczną. Od czasu do czasu zwolni, abyśmy zadyszki nie złapali, ale po chwili znów wchodzi na obroty lub przechodzi w skoczne, nieco połamane rytmy. Materiał obdarzony soczystym i delikatnie chropowatym brzmieniem, któremu dołów dostarcza głęboki bas, walące niczym młot pneumatyczny bębny, a wszystkiemu towarzyszą gardłowe wrzaski wokalisty. Intensywny metal, którego gatunkowe części stylistyczne zostały sprawnie ze sobą zespolone, tworząc hybrydę o znacznej sile rażenia. Wkurwiony i niepoprawny politycznie decior, któremu z rebelią do twarzy. Jeśli macie ochotę na death metal inspirowany czymś w rodzaju „Harmony Corruption”, to sięgajcie bez wahania.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz