Undertakers
„Global
Dominion”
Time to Kill Records 2026
Ten
włoski kwintet już długo istnieje na scenie, ale jak dotąd, razem z najnowszą
„Global Dominion”, uzbierał zaledwie cztery płyty. Cóż, panowie pochodzą z
Neapolu, a tam to już gorąco jest przez większość roku więc chęci do roboty
pewnie mało, a poza tym „dolce vita” do czegoś w końcu zobowiązuje. Dobra.
Oprócz intro, to dziewięć kawałków death-grindu, który momentami nieźle
thrashuje i po hardcorowemu pankuje. Undertakers grzeją ostro i łoją skórę
swymi szalonymi atakami i miażdżą średnimi tempami. Mielą na pełnej w
klasycznym stylu, nie szczędząc razów. To brutalna i anarchistyczna jazda,
która wymierzona jest w mordę współczesnego świata i jego układów. Z tej piątki
Włochów wyłazi to poprzez sprawną fuzję grindu, deta i core’a z małą domieszką
biczujących riffów. Tnie to precyzyjnie i z prędkością znaczną. Od czasu do
czasu zwolni, abyśmy zadyszki nie złapali, ale po chwili znów wchodzi na obroty
lub przechodzi w skoczne, nieco połamane rytmy. Materiał obdarzony soczystym i
delikatnie chropowatym brzmieniem, któremu dołów dostarcza głęboki bas, walące
niczym młot pneumatyczny bębny, a wszystkiemu towarzyszą gardłowe wrzaski
wokalisty. Intensywny metal, którego gatunkowe części stylistyczne zostały
sprawnie ze sobą zespolone, tworząc hybrydę o znacznej sile rażenia. Wkurwiony
i niepoprawny politycznie decior, któremu z rebelią do twarzy. Jeśli macie
ochotę na death metal inspirowany czymś w rodzaju „Harmony Corruption”, to
sięgajcie bez wahania.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz