Arkona
„Age of Capricorn” (re-issue)
Mara Prod. 2026
To
nie pierwsza reedycja Arkony popełniona przez tą wytwórnię. Teraz na tapetę
Mara wzięła sobie siódmy album tej kapeli, czyli „Age of Capricorn”. Co by tu
nie napisać o tej płycie, to i tak Ameryki się nie odkryje, bo większość ludzi
przecież zna ten zespół, a muzykuje on już od 1993 roku. Dla tych co nie
słyszeli tego materiału, a są bardzo ciekawi jak on leci, to trzeba powiedzieć,
że jest to black metal, który dość dynamicznie prze do przodu, ale nie tylko
dzięki intensywnym kanonadom zawdzięcza on swoją siłę. Płynie ona również z
dobitnie ustawionego brzmienia, które podbija dobrze naoliwiona sekcja
rytmiczna. Black metal na tym krążku to także świetne wokale, które wydobywa ze
swojego gardła, ówcześnie nowy śpiewak w Arkonie Dariusz Rauer oraz klawisze.
Syntezatory z kolei na „Age of Capricorn” stoją delikatnie w odwodzie w
stosunku do poprzednich produkcji. Użyte są oszczędniej, ale nie straciły
swojego znaczenia w muzyce grupy. Jednakże ich mniejsza ekspozycja oddaliła
nieco black metal Arkony od symfonicznych rejonów w stylu Dimmu Borgir, do
których wcześniej zaczynała się ta brygada niebezpiecznie zbliżać. To odrobinę
melancholijny, ale też mroczny bleczur, który dostarcza wielu emocji, ponieważ
melodie i riffy użyte przy jego komponowaniu są niebywale sugestywne. To bogata
w zamaszyste dźwięki pozycja, która spodoba się przede wszystkim fanom
okołosymfonicznej diabelszczyzny, częstującej zarówno agresywnymi blastami,
nastrojowymi, średnimi tempami i przestrzennymi pasażami. Black metal
skonstruowany w sposób profesjonalny, odrobinę ocierający się o mainstream, ale
jego specyficzny, ciężki klimat skutecznie go od popularyzacji ratuje. Pierwotnie
wydany w 2019 roku, podobnie jak ostatnie wznowienie Besatt, po siedmiu latach
udowadnia, że nie stracił daty ważności.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz