czwartek, 16 lipca 2026

Recenzja Arkona „Age of Capricorn”

 

Arkona

„Age of Capricorn” (re-issue)

Mara Prod. 2026

To nie pierwsza reedycja Arkony popełniona przez tą wytwórnię. Teraz na tapetę Mara wzięła sobie siódmy album tej kapeli, czyli „Age of Capricorn”. Co by tu nie napisać o tej płycie, to i tak Ameryki się nie odkryje, bo większość ludzi przecież zna ten zespół, a muzykuje on już od 1993 roku. Dla tych co nie słyszeli tego materiału, a są bardzo ciekawi jak on leci, to trzeba powiedzieć, że jest to black metal, który dość dynamicznie prze do przodu, ale nie tylko dzięki intensywnym kanonadom zawdzięcza on swoją siłę. Płynie ona również z dobitnie ustawionego brzmienia, które podbija dobrze naoliwiona sekcja rytmiczna. Black metal na tym krążku to także świetne wokale, które wydobywa ze swojego gardła, ówcześnie nowy śpiewak w Arkonie Dariusz Rauer oraz klawisze. Syntezatory z kolei na „Age of Capricorn” stoją delikatnie w odwodzie w stosunku do poprzednich produkcji. Użyte są oszczędniej, ale nie straciły swojego znaczenia w muzyce grupy. Jednakże ich mniejsza ekspozycja oddaliła nieco black metal Arkony od symfonicznych rejonów w stylu Dimmu Borgir, do których wcześniej zaczynała się ta brygada niebezpiecznie zbliżać. To odrobinę melancholijny, ale też mroczny bleczur, który dostarcza wielu emocji, ponieważ melodie i riffy użyte przy jego komponowaniu są niebywale sugestywne. To bogata w zamaszyste dźwięki pozycja, która spodoba się przede wszystkim fanom okołosymfonicznej diabelszczyzny, częstującej zarówno agresywnymi blastami, nastrojowymi, średnimi tempami i przestrzennymi pasażami. Black metal skonstruowany w sposób profesjonalny, odrobinę ocierający się o mainstream, ale jego specyficzny, ciężki klimat skutecznie go od popularyzacji ratuje. Pierwotnie wydany w 2019 roku, podobnie jak ostatnie wznowienie Besatt, po siedmiu latach udowadnia, że nie stracił daty ważności.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz