Nekrodawn
„Covenant
of Carnage”
War Anthem Records 2026
Nekrodawn
jest kapelą złożoną z byłych członków takich grup jak Grave, Hypocrisy, The
Crown, Centinex i Interment. Panowie wspólnie komponują od 2022 roku. Na ten
czas, wydawniczy debiut mają już za sobą, bo popełnili go dwa lata temu, a
teraz powracają z kolejnym krążkiem. Ci skandynawscy muzycy rzeźbią rzecz jasna
w metalu śmierci, ale nie tym, do którego przyzwyczaiły nas takie kapele jak
chociażby Entombed czy Dismember. To gęściejsza jego odmiana, która leci w
zmiennych tempach i zaserwowana jest z pomocą cięższego brzmienia. To zbiór
staroszkolnych, krwistych uderzeń, gnieceń w średniej agogice i ponurych,
wolnych momentów. Do tego Szwedzi dokładają sporo upiornych melodii, trochę
technicznych zagrywek i kosmicznie wybrzmiewających solówek. Mięsistym gitarom,
zwartości dodaje oczywiście, o mocarnych bębnach i potężnym basie, sekcja
rytmiczna. Całości towarzyszą rasowe growle i przeraźliwe, jadowite wrzaski
Johan’a Jansson’a oraz Jonas’a Kjellgren’a. Materiał ten, to rzęsisty death
metal, którego wagę gatunkową czuć w każdej, tutejszej nucie. To mocno
uderzający, śmiercionośny łomot, w którym niemałą robotę robią klimatyczne
chwytliwości i elementy, pochodzące z diabelskiego metalu, będące niczym innym
jak odpowiednio dociążonymi tremolando. Wyłaniają się one okresowo z drugiego
planu, przywołując pokłady iście grobowego i posępnego klimatu, co właściwie
stanowi o sile „Covenant of Carnage”, bo specjalnie niczym nowym Nekrodawn nie
zaskakuje, ale posiada odpowiedni warsztat, a to przekłada się na zdrowo napierdalające
riffy, które wraz ze złowieszczymi harmoniami dewastują skutecznie. Dobrze
skomponowana dawka śmierci.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz