piątek, 31 lipca 2026

Recenzja Nekrodawn „Covenant of Carnage”

 

Nekrodawn

„Covenant of Carnage”

War Anthem Records 2026

Nekrodawn jest kapelą złożoną z byłych członków takich grup jak Grave, Hypocrisy, The Crown, Centinex i Interment. Panowie wspólnie komponują od 2022 roku. Na ten czas, wydawniczy debiut mają już za sobą, bo popełnili go dwa lata temu, a teraz powracają z kolejnym krążkiem. Ci skandynawscy muzycy rzeźbią rzecz jasna w metalu śmierci, ale nie tym, do którego przyzwyczaiły nas takie kapele jak chociażby Entombed czy Dismember. To gęściejsza jego odmiana, która leci w zmiennych tempach i zaserwowana jest z pomocą cięższego brzmienia. To zbiór staroszkolnych, krwistych uderzeń, gnieceń w średniej agogice i ponurych, wolnych momentów. Do tego Szwedzi dokładają sporo upiornych melodii, trochę technicznych zagrywek i kosmicznie wybrzmiewających solówek. Mięsistym gitarom, zwartości dodaje oczywiście, o mocarnych bębnach i potężnym basie, sekcja rytmiczna. Całości towarzyszą rasowe growle i przeraźliwe, jadowite wrzaski Johan’a Jansson’a oraz Jonas’a Kjellgren’a. Materiał ten, to rzęsisty death metal, którego wagę gatunkową czuć w każdej, tutejszej nucie. To mocno uderzający, śmiercionośny łomot, w którym niemałą robotę robią klimatyczne chwytliwości i elementy, pochodzące z diabelskiego metalu, będące niczym innym jak odpowiednio dociążonymi tremolando. Wyłaniają się one okresowo z drugiego planu, przywołując pokłady iście grobowego i posępnego klimatu, co właściwie stanowi o sile „Covenant of Carnage”, bo specjalnie niczym nowym Nekrodawn nie zaskakuje, ale posiada odpowiedni warsztat, a to przekłada się na zdrowo napierdalające riffy, które wraz ze złowieszczymi harmoniami dewastują skutecznie. Dobrze skomponowana dawka śmierci.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz