Saprovore
„Numinous Abditory
Deflagration”
I, Voidhanger Rec. 2026
Lubicie popierdoloną muzykę? To mam coś dla was. Saprovore
to solowy projekt gościa, który dał się już poznać z dobrej strony przy okazji
wydanego w zeszłym roku debiutu Strigiform. O ile tamten twór był awangardową
wizją death/black metalowego amalgamatu, to pod nazwą własną Włoch poszedł
jeszcze dalej. Zdecydowanie dalej. „Numinous Abditory Deflagration” to niemal
pięćdziesiąt minut… muzycznego dysonansu. I nie mam tu na myśli linii
gitarowych charakterystycznych dla sceny francuskiej, bo tego instrumentu tutaj
(chyba) w ogóle nie ma. Bas, owszem, gdzieś tam w tle wybrzmiewa, choć też nie
mam pewności, czy to aby nie elektroniczna imitacja. Mówiąc „dysonans” mam na
myśli ogólne, że tak to nazwę, szaleństwo. Improwizacja, to pierwsze słowo
które przychodzi mi na myśl. Na tej płycie przeważnie panuje totalny chaos. Weźmy
choćby pod lupę perkusję. Bardzo często bije ona mechaniczny rytm w okolicach
blastu, jakby zaciął się automat perkusyjny, i nikt nie był w stanie wyciągnąć
bezpiecznika by odciąć dopływ prądu. Pędzi ona zatem na złamanie karku,
zupełnie nieadekwatnie do tego, co się w koło dzieje. W innych miejscach
pojawiają się z kolei rytmy o wiele bardziej złożone, niemal jazzowe, też nie
zawsze pasujące do reszty. Ową resztę stanowią z kolei głównie klawisze. Raz
płynące powoli, niczym w klimatycznym black metalu, budując tło sielskie i
anielskie, lulając do snu i opowiadając starodawne historie. Gdzie indziej
przechodzą one w rejony bardziej symfoniczne. Może nie tanecznie symfoniczne,
bardziej Emperorowe, pełne napięcia i niepokoju. Do tego dochodzą jakieś
niby-trąbki czy inne dźwiękowe ornamenty. I wokale. Dzikie szepty, jakieś
charczenia, głównie przesterowane i odgrywające rolę kolejnego instrumentu,
bowiem wychwycić z nich jakichkolwiek treści raczej się nie da. Trochę to
przypomina holenderski Gnaw Their Tongues, zwłaszcza pod względem
nieszablonowości i schizofrenicznego nastroju. Napięcie na tym krążku raz
rośnie, raz opada, ale cały czas tworzy klimat oczekiwania na coś, co za chwilę
ma nastąpić. Niebanalną rolę odgrywa tu także brzmienie. Wspomniana perkusja
brzmi mocno industrialnie, powiedziałbym nawet, że noise’owo. Sama blachy
brzęczą, zdają się wręcz falować jak na zdartej kasecie, podczas gdy
elektronika występuje na plan pierwszy. Nie ma w tych kawałkach za grosz
klasycznego układu. Tutaj wszystko jest nieprzewidywalne, sprawiające wrażenie
bałaganu. Dopiero po jakimś czasie ów bałagan zaczyna układać się w coś
bardziej logicznego, i wtedy okazuje się, że wszelkie kłody, które kompozytor
rzuca słuchaczowi pod nogi, mają swój cel. Że tutaj jednak każdy instrument
odgrywa ważną, wyznaczoną mu rolę, a w umyśle schizoidalnym można jednak odkryć
jakiś większy sens. Debiut Saprovore nie jest wydawnictwem łatwym do
ogarnięcia. Wymaga czasu i, przede wszystkim, skupienia. Jeśli jesteście gotowi
na wyzwania, to serdecznie zapraszam do analizy „Numinous Abditory
Deflagration”. Niezwykle intrygujący album.
-
jesusatan
https://i-voidhangerrecords.bandcamp.com/album/numinous-abditory-deflagration


















