Duir
„Catarsi”
AOP Records 2026
Duir
jest włoską kapelą z Verony, która muzykuje od 2013 roku. Cztery lata temu
ukazał się ich debiutancki album, a tego lata, ponieważ pod koniec czerwca
ukaże się nowa płyta tego zespołu w postaci „Catarsi” właśnie. Zawiera ona
sześć utworów black metalu, który swym melodyjnym i momentami dość epickim
usposobieniem, przypominać może Saor. Tak też się dzieje zapewne za sprawą
użytych przez Duir instrumentów dodatkowych, którymi są dudy, irlandzki flet
prosty i lira korbowa. Wprowadzają one do muzyki Włochów znaczny pierwiastek
folku więc porównania do wspomnianego, szkockiego projektu tym bardziej są
zrozumiałe. Reszta kompozycji to już typowa diabelszczyzna drugiej fali, która
płynie w zmiennych tempach, częstując zamieciami śnieżnymi, melancholijnymi
zwolnieniami jak i również bujaniem w średnich prędkościach. Trochę bajeczna,
od czasu do czasu agresywna, no i wzniosła muza, która niczym szczególnym się
nie wyróżnia, bo tego planktonu w tym oceanie jest od chuja. Nastawiona jest za
to na atmosferyczność i introspektywne wycieczki, które przeplata z cepelią i
zadzierżystymi rytmami. Wygenerowana na chłodnych gitarach i ciepło brzmiącej
sekcji rytmicznej, która zagęszcza zwiewnie dryfujące riffy i tremolando,
opowiadając historię pewnego żołnierza, stawiającego fizycznie i psychicznie
czoła okropieństwom pierwszej wojny światowej. Cóż, najnowszy krążek od Duir,
to egzystencjalna i rozpaczliwa podróż przez odmęty człowieczego jestestwa,
które wypełnione bólem istnienia, szuka ukojenia i sensu w rozpadającym się
świecie. Czy do tego służy black metal? Teraz już coraz częściej tak. To chyba
bardziej smutne od poruszanych problemów na tym wydawnictwie, które bez dwóch
zdań przypadnie do gustu miłośnikom folkowej i chwytliwej rogacizny.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz