Grimveil
„Beneath
the Veil of Silent Woods”
Purity Through Fire 2026
To
nowy projekt, który założyli dwaj śmiałkowie, a mianowicie znany z chociażby
Order of Nosferat, niejaki Revenant oraz odpowiedzialny za Tårfödd, Simon
Lindgren. Panowie zwarli szyki i uknuli pod szyldem Grimveil, debiutancki
materiał, w którym koncentrują się na oddaniu klimatu lasu w nocy i jego
ekosystemu. Znając ich twórczość i tematykę „Beneath the Veil of Silent Woods”,
spodziewać się mogłem jedynie atmosferycznego black metalu. I się nie
pomyliłem, bo ten krążek jest czystą, atmo-diabelszczyzną. Osiem, niekrótkich
numerów, które lecą w średnim i wolnym tempie, snując leśno-nocne opowieści i
racząc przy tym klimatycznymi melodiami. Do tego dołożono oczywiście sporo
klawiszy, wieczornych odgłosów, cykania świerszczy, sowich pohukiwań i wstępów
bądź przerywników na gitarze akustycznej. Reszta to już zwyczajowe granie,
czyli klasyczne kostkowanie i tremolando w towarzystwie lekko wycofanej sekcji
rytmicznej, siarczystych wokaliz oraz wspomnianych syntezatorów. To sprawnie i
z pomysłem skonstruowany bleczur, który rzeczywiście zabiera słuchacza między
nocne knieje, gdzie króluje mrok i niepewność. Oprócz nich, to również spore
pokłady melancholii i tęsknoty za czasami przeszłymi, ale obok bujanek Grimveil
potrafi także przysolić i posypać szronem, czego za wyraz można uznać drugi
wałek „Into the Depths of Shrouded Pines” i szósty utwór „Where Beauty Breathes
in Silence”, w których Szwed wraz z Niemcem wyraźnie przyspieszają, wykazując
się agresją. Jednakże większość tej płyty to spokojniejsze, atmosferyczne
granie, które wchodzi gładko i dobrze kołysze. Można lubić takie ujęcie lub
nie, ale trzeba przyznać, że aranżacje są skomponowane solidnie i tematykę
oddają w pełni. Efekt osiągnięty. Dla gustujących w „baśniowym” black metalu
jak znalazł.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz