Diabolic Oath
„Unholy Barbaric Hymns”
Sentient Ruin Laboratories 2026
Po
dwóch latach przerwy wrócili bluźniercy z Diabolic Oath. Tym razem przynieśli
epkę, a na niej cztery utwory gęstego i rytualnego black-death metalu. Na
„Unholy Barbaric Hymns” jest naprawdę „Barbaric”, bo to prosta i ohydna łupanka
w dość wolnych tempach, które niekiedy przyspieszają delikatnie, zamieniając
pochód siermiężnych riffów w połamane i na oślep bijące akordy w towarzystwie chorobliwych
i pociętych tremolo. Na „Unholy Barbaric Hymns” jest również iście „unholy”,
ponieważ aranżacje Amerykanów są wyrazem uwielbienia wszelkiej nieświętości
więc w tych czterech kawałkach nie może być mowy o jakichkolwiek cechach
boskich czy moralnej czystości. To mroczne i wypełnione czarną magią dźwięki,
które są zardzewiałym sztyletem w oko Boga. Te cztery utwory są w istocie
„hymns”, gdyż to autentyczne modły w formie black-death metalowego misterium,
które skonstruowane są w oparciu o nieskomplikowane kostkowanie, muśnięte
obrazoburczymi melodiami i schizoidalnymi zagrywkami. Gitary zostały obdarzone
brudnym i ciężkim brzmieniem, które podbite zostało zdrowo łupiącą sekcją
rytmiczną i ordynarnymi wokalami, co wykreowało podziemną i duszną muzykę. Nie
kłania się ona współczesnym gustom, przytłaczając swoim odstręczającym
usposobieniem do granic możliwości, a i w nowomodne rozwiązania Diabolic Oath
nie zwykli się bawić, racząc już ładnych parę lat swym ohydnym i na wskroś
satanicznym graniem. Ich metal, to upiorna i złowroga muzyka, o gruzowatym i
rytualnym charakterze. Bardzo dobra epka.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz