niedziela, 14 czerwca 2026

Recenzja Swarn „Corpsetrader”

 

Swarn

„Corpsetrader”

Warhorn Rec. 2026

Ta estońska brygada działa na scenie muzycznej już równo dekadę, i ma na swoim koncie dwa albumy, wydawnictwo live, oraz pięć EP-ek, z których ostatnia właśnie rani moje uszy. W jak najbardziej pozytywnym sensie, bo chłopaki grają piosenki, które „już kiedyś słyszałem”, na dodatek tak, jak lubię. „Corpsetrader” to niespełna dwadzieścia minut klasycznego szwedzkiego death metalu. Bez najmniejszych nowinek, tylko tona piachu na gitarach o charakterystycznym brzmieniu HM2, charakterystyczny groove, skoczne rytmy i wszechobecne d-beaty. Płyt w podobnym temacie wyszło od roku dziewięćdziesiątego tyle, że ciężko byłoby je wszystkie zliczyć. Jedne lepsze, inne po prostu przyzwoite. Swarn to bardzo przyzwoity spadkobierca Nihilist, Dismember i reszty profesorów z północnego zakątka Europy. Niczym nie zaskakują. Trzymają zazwyczaj równe, średnie tempo, z nielicznymi odstępstwami od reguły, serwując ciężkie akordy, przy których aż się chce potupać nóżką, a i miejscowo potraktują słuchacza niewyszukaną solówką. I na to wszystko klasyczny jak sama muzyka śmierć metalowy growl, choć w tym przypadku nieco schowany w tle, potraktowany lekkim pogłosem, czasami z nakładającymi się na siebie ścieżkami. Kurwa, zero finezji, ale słucha się tego wybornie. Gdybym miał zastosować porównania nieoklepane, to chyba najbardziej określiłbym Estończyków synami Wolfpack i Death Breath. Cholernie to chwytliwe, i przede wszystkim bardzo równe, bo żaden z sześciu numerów nie odstaje poziomem od reszty nawet o jotę. No chyba że numer tytułowy, ale może z tego powodu, iż jest po prostu inny. A konkretnie jest to dwuminutowe, akustyczno ambientowe „outro”. Materiał ten ukazał się chwilkę temu nakładem Warhorn Records, a ciekawostką dotyczącą składu może być fakt, iż w Swarn udziela się szef tegoż labelu, znany też choćby z Death Kommander, czyli równie zacnej kapeli hołdującej brytyjskiej stali z etykietą Bolt Thrower. Jeśli zatem macie ochotę na małą przystawkę szwedzizny, to sięgajcie po „Corpsetrader” bez obawy, że się zawiedziecie. Z czystym sumieniem polecam.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz