Arckanum
„Motestandarin”
Darkness Shall Rise 2026
Arckanum
to jedna z najstarszych kapel na szwedzkiej, black metalowej scenie drugiej
fali gatunku, bo istnieje od 1992 roku. Od tamtej pory ten jednoosobowy projekt
uzbierał na swoim koncie dziewięć albumów i sporo epek. „Motestandarin” jest
ósmą z kolei i zapowiada, nadchodzący, dziesiąty krążek w dyskografii tego
bandu. Twórca ideologicznie porusza się w temacie Thursów, czyli pierwotnych
olbrzymów z mitologii nordyckiej, ale termin ten odnosi się również do
Thursatru, będącą uwspółcześnioną Ścieżką Lewej Ręki. Ma ona związek z
praktykami okultystycznymi, zmiennokształtnością, wiarą w chaos i kultem sił ze
staronordyjskiej mitologii, która stoi w opozycji do tradycyjnego panteonu Asów
i Wanów. Materię zainteresowań, odpowiedzialnego za Arckanum Szweda, którym
jest Johan S. Lahger, wyraźnie słychać w tutejszych dwóch utworach, ponieważ to
bardzo poważnie potraktowana diabelszczyzna, z której zionie skandynawskim
mistycyzmem. To zdecydowane riffy i tremolo, które wraz z sekcją rytmiczną oraz
złowrogimi wokalami, generują posępny i nieco rytualny black metal. Pomimo
chłodnych gitar z tej muzyki tchnie żarliwością, od której płomieni drży
ziemia. To hipnotyczne aranżacje, które niekiedy przechodzą w atmosferyczne i
okultystyczne rejony. W ten sposób, ukrywający się tutaj za pseudonimem Shamaatae,
Johan, podkreśla znaczenie i majestatyczność tworzonych przez siebie dźwięków,
co fantastycznie mu się udaje, gdyż słuchając „Motestandarin” nietrudno o
ciarki na plecach. Te dwa kawałki, które pochłaniają bez reszty, powodują, że
warto czekać na kolejną płytę, bo jeśli na niej poziom tej epki zostanie
podtrzymany, będzie to bardzo dobry album.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz