Paganizer
„As Mankind Rots”
Xtreem Music 2026
Gdyby istniał metalowy odpowiednik teleturnieju
telewizyjnego “Jaka to melodia?”, Rogga Johansson byłby muzykiem, którego
twórczość każdy uczestnik, nawet ten najbardziej upośledzony, odgadywałby po
jednej nutce. Po zmianie barw klubowych z Transcending Obscurity na Xtreem
Music, Paganizer ukazuje światu swój album numer czternaście. Co na nim znajdziemy?
No, to jest dopiero idiotyczne pytanie, co? To samo. Dokładnie, kurwa, to samo
co na poprzednich trzynastu, że EP-ek i splitów nie liczę. Typowy szwedzki
death metal, z oczywistym riffowaniem charakterystycznym dla wspomnianego na
wstępie muzyka, takimże wokalem i brzmieniem. W przypadku Paganizer w zasadzie
tylko okładki się zmieniają. „As Mankind Rots” trwa ponad czterdzieści minut, i
zapewniam was, że jest to krążek na jeden odsłuch. No chyba, że ktoś jest
totalnym maniakiem Roggi i słucha tylko i wyłącznie zespołów, w których
składzie ów pan się udziela. Na pewno półki takiego ktosia i tak są pełne, bo
wiadomo, iż Szwed nie je, nie pije, nie kąpie się, tylko cały czas coś nagrywa.
Oczywiście to jego świat, i jego życie. Ja jedynie dziwię się, że on cały czas
daje radę robić w kółko ten sam riff. Raz wprzód, raz w tył, dwa razy po
skosie, potem z przeskokiem i przytupem, ale ten sam. Ponadto, album o którym
piszę kończy się numerem, który już wcześniej na wydawnictwie Paganizer się
ukazał, dokładnie na „Born to Murder the Filth”. Nie wiem, po co znalazł się tu
ponownie. Mógłbym tutaj podać wam przepis na pysznego, soczystego kurczaka na
oliwie i maśle, by wypełnić stronę, i byłoby to zapewne ciekawsze, niż czytanie
po raz setny o tym, co po raz setny Johansson nagrał. Przepis jednak możecie
sobie wygooglować, a ja wolę iść do lodówki po jakiegoś browara. Tak że ten,
no… Rogga nagrał kolejny Paganizer. Dziękuję za uwagę.
-
jesusatan






