Unholy Redeemer
„Journey Beyond Death”
Extremelly Rotten Prod. / Dark
Descent Rec. 2026
No proszę,
jaki tutaj mamy cudowny przykład interkontynentalnego pomostu. Unholy
Redeemer tworzą muzycy pochodzący ze
Skandynawii (konkretnie Dania / Finlandia) i Antypodów (Australia). Żadni
zresztą nowicjusze, bo starczy chyba, że z zespołów, w których maczali paluchy
wymienię Slugathor / Desecresy, Nocturnal Graves czy Cerekloth. Zespół trzy
lata temu wypuścił trzyutoworowe demo, a teraz powraca z kolejnym wydawnictwem.
Jest nim dwudziestominutowa EP-ka, zawierająca wspomnianego pomostu dopełnienie
muzyczne. Jej treść to staroszkolny death metal, niemal równomiernie
inspirowany szkołą szwedzką, jak i zamorską. I powiem wam, że chłopaki odwalili
kawał fantastycznej roboty. Bo nowinek nie ma tu żadnych. Jest natomiast
nowojorsko - florydzki ciężar, wiele harmonii mogących kojarzyć się z takimi
klasykami jak Incantation, Immolation albo Vital Remains, w magiczny wręcz
sposób balansowanych szwedzkim piachem pod Dismember, oraz melodyjną linią
gitar na podobieństwo Gorement czy Utumno. Panowie nie przeginają pały pod
żadnym względem. Ich kompozycje utrzymane są przeważnie w tempie średnim, i
jeśli wyrażają tendencje to raczej do zejścia do parteru niż ścigania się ze Strusiem
Pędziwiatrem. Można odnieść wrażenie, jakby panowie każdym swoim akordem
chcieli nas wbić w glebę, a wspomniane melodie, oraz w aptekarski sposób
dozowane klawiszowe tła, stanowią w tym przypadku coś na kształt marszu
pogrzebowego. Mimo iż brzmi to bardziej klasycznie niż gruzowo, to ciężar
kolejnych numerów jest, kurwa, tak przygniatający, tak organiczny, że się można
przy tych piosenkach obejsrać ze szczęścia. Jednocześnie, nawet jeśli
wspomniane gdzieś tam powyżej nazwy nie są jedynymi mogącymi przychodzić do
głowy, ciężko zarzucić muzykom Unholy Redeemer kopiowanie kogokolwiek. A nawet
jeśli, czysto teoretycznie, panowie sobie powycinali z dwudziestu płyt po
kawałeczku, nieco pozmieniali, to złożenie tego potem do kupy wymagało
zegarmistrzowskiej precyzji. Jebał to pies, zresztą oryginalność nigdy nie
stała u mnie na pierwszym miejscu. Mi się ta EP-ka w chuj podoba, i pewnie
sobie ją zakupię zaraz po premierze. Tym bardziej, że strona B zawierać ma
wspomniane na wstępie demo, jako bonus. Komu zająć miejsce w kolejce?
- jesusatan
https://unholy-redeemer.bandcamp.com/album/journey-beyond-death






