Voidlord
“La Congrega Del Signore
Oscuro”
Godz ov War 2026
O Voidlord wiadomo niewiele. W zasadzie tylko to, że
jest to projekt jednoosobowy, i że koleś posługuje się językiem hiszpańskim, co
w zasadzie też niezbyt zawęża geograficznie rejon poszukiwań. Nawet nazwa
studio, w którym zarejestrowanych zostało tych pięć kompozycji (plus intro i
interludium) nie jest zbytnio rozpoznawalna, może jest to po prostu piwnica, w
której muzyk trzyma swoje graty. Zresztą, sądząc po brzmieniu tych piosenek,
wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak faktycznie było. Twórca nazywa swoją
muzykę Necro Doom Death Metalem, i jest to określenie bardzo akuratne.
Pomijając jakość dźwięku, o której już napomknąłem, a która faktycznie stanowi
bardziej coś na kształt reh’a niż nagrań profesjonalnych, same kompozycje są
banalnie proste. Co nie znaczy, że niewymagające. Wymagające, bowiem przekonany
jestem, że mało kto będzie w stanie przedrzeć się przez te zapętlone, bzyczące
riffy, dudniącą niczym rozpadająca się pralka perkusję i dość jednostajny
wrzeszczący wokal. Osobiście granie to momentalnie skojarzyło mi się z lokalnym
Nurt Ognia, tworem opartym na improwizacji i totalnej surowiźnie. Pan Voidlord
tworzy chyba na podobnej zasadzie, bowiem poszczególne utwory są zbudowane
dosłownie z dwóch / trzech akordów, jakiegoś ewentualnego zwolnienia czy zmiany
tempa. Tych jednak zbyt wielu tu też nie ma. Te dźwięki przypominają powódź
błotną. Suną przed siebie, w tempie raczej wolniejszym, lecz zalewają wszystko
na swojej drodze niebywale konsekwentnie i sukcesywnie. Jednocześnie są
nieprzeciętnie odrażające, przez wspomnianą wcześniej prostotę, zarówno samych
aranży jak i produkcji (w zasadzie to słowo jest tutaj sporym nadużyciem).
Słuchając “La Congrega Del Signore Oscuro” zastanawiam się, co też skłoniło
Grześka do wydania tego materiału. Przecież to jest ewidentny strzał w kolano,
bo płytę z takim hałasem nabędzie może z siedem osób. W sumie to sześć, bo ja
już mam. Nie jest to coś, czego słucha się na zapętleniu siedząc na kanapie, w
tramwaju jadąc do pracy, czy chodząc po górach i podziwiając krajobrazy. Co
najwyżej w przypływie chęci na totalne upodlenie, tudzież jakiś umysłowy reset.
Czegoś takiego w Godz ov War jeszcze nie było. Bardzo głęboka piwnica.
-
jesusatan
https://godzovwarproductions.bandcamp.com/album/la-congrega-del-signore-oscuro






