Véhémence
„Assiégé pour lEternité”
Antiq Rec. 2026
Véhémence pochodzą z Francji i grają black metal. „Assiégé
pour lEternité" jest ich już czwartym krążkiem pełnogrającym, choć
pierwszym, jaki dane mi było usłyszeć. Cóż zatem mogę na temat tego materiału
powiedzieć, żeby było zwięźle i na temat. Ot, jest to dość typowy black metal, z
rodzaju tych opartych na wzorcach wywodzących się bardziej z lasu zamieszkałego
przez druidy, niż szczytów skutych lodem gór północy. Jest to black metal o
dużej zawartości melodii, płynącej najczęściej swobodnie, niewymuszonej,
wpadającej do głowy w zasadzie od pierwszego odsłuchu. Black metal zawierający
kilka elementów akustycznych, i sporo folkowych, aczkolwiek nie zajeżdżających
zapuszczoną oborą, a całkiem sprawnie wplecionych w opowiadane przez Francuzów
historie. W końcu, jest to black metal śpiewany w języku narodowym twórców,
przez co skojarzenia chociażby z Aorlhac są w tym przypadku nieodzowne. Pamiętam,
kiedy to w latach dziewięćdziesiątych elementy folkowe, czy też rycerskie,
wkraczały na blackmetalowe poletko. W zależności od umiejętności twórców,
niektóre z nich mogły zdawać się niezwykle odważne, awangardowe, czasem też
zabawne (jak choćby gdakanie kur na „Eld”), inne sprowadzały ten bardziej
pogańsko baśniowy odłam gatunku do poziomu podłogi (tu z litości nazw wymieniał
nie będę). Jak zatem z tym znanym już przecież połączeniem radę daje sobie Véhémence?
Jak na moje całkiem nieźle, zwłaszcza biorąc pod uwagę tą współczesną wersję
francuskiej zabawy w zamki, czarownice i księżniczki. Obiektywnie, ciężko
cokolwiek chłopakom zarzucić. Bo i same kompozycje są dość zróżnicowane, i
brzmienie prawilne, grać kamanda też potrafi… A to, że ja akurat za tego typu
piosenkami nie przepadam… Niech będzie moja strata, choć absolutnie nie żałuję.
Ale na korzyść Francuzów niech świadczy, że
pisząc te słowa nie poszedłem na łatwiznę, i (nawet bez ziewania)
odsłuchałem sobie „Oblężonego na Wieki”
dwa razy. I bynajmniej nie uważam, że straciłem cenny czas, którego z każdym
dniem pozostało mi coraz mniej. Kto lubi melodyjne pieśni o średniowieczu, ten
sobie czwarty album Véhémence sprawdzić powinien. Zawiedziony zapewne nie będzie.
-
jesusatan






