Necrofied
„Ashes of Horror”
Iron, Blood & Death Corporation” 2026
Ci Chilijczycy swoją drogę muzyczną rozpoczęli pod
szyldem Ritual Occulto jakieś pięć lat temu, i zarejestrowali debiutancka
EP-kę. Coś im się jednak odwidziało, i, od dwudziestego piątego, nazywają się
Necrofied. „Ashes of Horror” jest ich
pierwszym wydawnictwem, tym razem pod postacią pełnej płyty. Zawiera ona osiem
ścieżek, z czego pierwsza jest rytualnym oprowadzaczem. Po nim, dostajemy po
ryju staroszkolnym death metalem, mocno osadzonym głównie w stylu
południowoamerykańskim, acz nie tylko. Czuć w tej muzyce ducha wspomnianego
kontynentu, to na pewno. Choćby przez czającą się w tych nagraniach dzicz, częściowo
śpiewane po ichniemu wokale, czy też poniekąd przez brzmienie. Jest ono
selektywne, masywne, odpowiednio dociążone, ale nie pozbawione organicznej
ilości brudu. Necrofied w swojej
twórczości łączą najlepsze wzorce, zarówno europejskie (chwilami mocno tu
zajeżdża wczesnym Sinister), jak i amerykańskie (Massacre, Incantation), kładąc
jednak największy nacisk na siłę rażenia swoich akordów. W niektórych momentach
są one mocno podbite quasi sludge’owym smarem
i rytmiką, jak choćby w „Barahunda”, gdzie indziej, choć rzadziej, bardziej
rozpędzone (no niech będzie, że w „Twilight of Torture”). Nie brak tu też
momentów na zasadzie typowej „patatajni”, o tyle oklepanej, co w przypadku
Necrofied naprawdę chwytliwej i nie trącącej tandetą („A Grotesque from
Unfolds”). Najczęściej panowie trzymają
jednak tempo dość stonowane, nie bawią się w eksperymenty czy jakiekolwiek
innowacje. Myślę, że grają stary death metal, bo on im w duszach wybrzmiewa (to
słuchać), dla podobnych sobie maniaków. „Ashes of Horror” jest typowym, bardzo
solidnym, śmierćmetalowym przedstawicielem sceny z Chile. Dla jednych będzie to
mega zachętą, dla innych może mniejszą, ale po co mam was oszukiwać, że jest to
jakaś rewelacja. Nie jest. Jest to natomiast bardzo mocna pozycja, przy której
spędzicie dobrych kilka odsłuchów bez ziewania, a niejeden z was stwierdzi, że
warto tą płytę na półce posiadać. Iron, Blood & Death Corporation po raz
kolejny nie zawiedli.
-
jesusatan






