środa, 4 marca 2026

Podwójna recenzja Via Doloris „Guerre et Paix”

 

Via Doloris

„Guerre et Paix”

Season of Mist 2026

 


Za nazwą Via Doloris stoi Gildas Le Pape, który swego czasu udzielał się jako muzyk sesyjny i koncertowy w Satyricon. Niebawem, bo dwudziestego marca, ukaże się jego debiutancka płyta. „Guerre et Paix” to siedem kawałków black metalu, pod który bębny podłożył sam Frost, ale nie wydaje mi się, żeby to jakoś znacząco wpłynęło na efekt końcowy. To wygładzony black metal, w którym mieszają się norweskie wpływy, folkowe odloty i dysonansowe plecionki. Mknie to w zmiennych tempach, na przemian racząc zimnymi blizzardami, nieco ckliwą cepelią, odrobinę dusznymi, atonalnymi akordami oraz melancholijnymi wyciszaczami. Dźwiękowy pejzaż, wypełniony pogańskim klimatem, północnoeuropejskim romantyzmem, który okresowo zamienia się w siarczystą diabelszczyznę. Fuzja kilku ujęć, która momentami całkiem nieźle żre i zsyła sporo mrocznej aury. Niestety zbyt duży wachlarz inspiracji, jak na mój gust, totalnie rozmywa ten materiał. Nie wiem, czy połączenie złowrogich riffów, subtelnych zagrywek, wikińskiej atmosfery w stylu Bathory i epickich harmonii w tym przypadku jest do końca spójne. Słuchając tego krążka, tak naprawdę musiałem się chwilami zastanowić z czym w ogóle mam do czynienia. Czy z mizantropijną norweszczyzną, czy z pogańskimi bujankami, czy może z francusko brzmiącym modernizmem. Via Doloris, korzystając z dorobku nordyckiego i nie tylko, black metalu, upchnął na „Guerra et Paix” sporą ilość zabiegów, które pozwoliły stworzyć dzieło, zbudowane na kontrastach. Niektóre z umieszczonych tu rozwiązań robią wrażenie, aby za chwilę spowodować, pojawienie się nad głową znaku zapytania. Trochę mroku, odrobina introspekcji, momentami agresywnie, momentami sentymentalnie. Jak dla mnie zbyt duży miszmasz, ale sprawdźcie, nie zaszkodzi i może wam się bardziej spodoba.

shub niggurath



Via Doloris to projekt pomysłu Gildasa Le Pape, Francuza, który to swego czasu uzupełniał skład koncertowy Satyricon. Facet na co dzień zaangażowany jest muzycznie bardziej w jazz, ale widać ciągnęło wilka do lasu, bowiem postanowił podłubać gdzieś na boku, i wydać swoje osobiste blackmetalowe opus magnum. No cóż, takie historie często mnie śmieszą, ale w tym przypadku wyszedł facetowi naprawdę solidny krążek. Dość zróżnicowany, i na pewno nie nudny. Co prawda, i wspomnę o tym już na samym początku, brzmieniowo zdecydowanie bliżej tutaj do mainstreamu niż do piwnicy, bo wszystko jest mocno wygładzone, a poszczególne instrumenty solennie wyeksponowane, ale nagrania te nie są raczej skierowane do mieszkańców najgłębszego undergroundu. A że ja też czasem lubię z nory łeb wyściubić i posłuchać czegoś bardziej „przystępnego”, to sobie z „Guerre et Paix” (po naszemu „Wojna i Pokój”) kilka okrążeń zrobiłem. Jak już przetłumaczyłem tytuł na nasze, to wspomnę jeszcze, że teksty na tym krążku napisane są w trzech językach, po francusku, angielsku i norwesku. Na pewno nie brak tutaj ciekawych kompozycji, i to o bardzo szerokim spektrum. Jest na przykład mocno Satyriconowy otwieracz pod postacią „Communion” (w sumie chyba najlepszy numer na płycie, bo najagresywniejszy), jest zdecydowanie wolniejszy, zawierający kapkę folkowych dodatków „Omnipresents”, marszowy „Ultime Tourment”, w którym chwilami nieco zajeżdża Bathory (choć nie tylko tu), czy bardziej melodyjny, też na folkową nutę, dwuczęściowy „Visdommens Vei I / II”. Słychać, że facet talent do aranżacji ma, bo próżno szukać w tych siedmiu numerach mielizn. Zwłaszcza pod względem instrumentalnym, co oczywiste, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż Francuza przy pracy wspomógł sam Frost. No i bębny tutaj to czyste złoto, a Norwegowi należą się osobne oklaski. Jeśli lubicie współczesny black metal pokroju Enslaved, Moonsorrow czy przede wszystkim Satyricon, i chcecie sprawdzić, czy były gitarnik tych ostatnich solowo daje radę, to premiera „Guerre et Paix” już niedługo. Natomiast ortodoksi mogą sobie odpuścić, bo dla nich będzie tu za sterylnie, za tanecznie, i zbyt komercyjnie.

- jesusatan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz