Bezkres
„Naturalna
nietolerancja”
Signal Rex 2026
To
kapela, która uformowała się w 2024 roku i od tamtego czasu wydała demo, i epkę
„Odwieczny zew agresji”. Dziesiątego kwietnia pojawi się jej debiutancki album
z dziewięcioma utworami, hołdującymi tradycyjnej szkole black metalu. Równie
dobrze „Naturalna nietolerancja” mogłaby ukazać się w latach
dziewięćdziesiątych, bo doskonale wpisuje się swą wymową w ówczesny kanon,
który według wielu fanów tego gatunku, powinien pozostać niezmienny. Taką też
pozycję przybierają członkowie Bezkresu, ponieważ diabelszczyzna w ich wydaniu
to klasyczne ujęcie, zagrane na szorstkich gitarach o twardym stroju, które
sieją na przemian tremolo i biczującymi riffami, których nieprzyjazną ekspresję
skutecznie podkreślają, dobrze słyszalne linie basu oraz perkusja. Całości, rzecz
jasna, towarzyszą złowieszcze wokale, które zapodane są w języku polskim i
tematyką oraz barwą doskonale wpasowują się w płynące z tego krążka dźwięki. Zielonogórzanie
koncentrują się na średnich i lekko przyspieszonych tempach, gdzie akordy
kreują bezkompromisowy klimat swoim agresywnym i posępnym usposobieniem. Bezkres
postawił na zdecydowane podejście do black metalu i wykorzystanie patentów
znanych z twórczości Helhammer, co powoduje, że mocno mi tu zajeżdża Darkthrone
z okresu „albumów bliźniaków” czyli „Ravishing Grimness” i „Plaguewielder”.
Słychać to głównie w zwolnieniach i średnich tempach, podczas których duet ten
wbija topornie do głowy słuchacza poszczególne frazy, nie pozostawiając miejsca
na wybór, bo po prostu musisz tego słuchać i basta. Proste struktury utworów,
mizantropijne harmonie, lodowate przyspieszenia i ogólna niechęć do otaczającej
rzeczywistości. Panowie nagrali black metal, który posiada niewyszukane, ale
skuteczne usposobienie. Jest tym, czym powinien być. Muzyka, która emanuje złem
i wrogością. Arogancko stoi naprzeciw trendom i redefiniowaniu gatunku. Smaga
mrozem i bardzo dobrze buja. Tak trzymać. Polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz