niedziela, 29 marca 2026

Recenzja Daemonium Regni „Daemonium Regni”

 

Daemonium Regni

„Daemonium Regni”

Darkness Shall Rise 2026

Daemonium Regni to solowy projekt wokalisty Unanimated, Mickaela Broberga. W drugiej połowie kwietnia ukaże się jego pierwsza płyta, która zawiera swoistą mieszankę złożoną z black i doom metalu. To osiem kompozycji, które płyną raczej w średnich i wolnych tempach, a skonstruowane są w oparciu o dość gęste, nakładające się na siebie struktury. Koktajl złożony z diabelskich tremolando i ciężkich akordów, które wzajemnie się przenikają, snując ponurą muzę. Materiał ten kreuję przytłaczającą i celebracyjną atmosferę, którą buduje zestawienie gruboziarnistych i zimnych brzmień, dodatkowo zagęszczonych przez wysunięte do przodu linie mięsistego basu i przysadzistej perkusji. „Daemonium Regni” posuwa się do przodu dostojnie i niczym woda drążąca skałę, wierci sobie tunel w naszej głowie. Wbija się w nią z uporem, ale spokojnie, cedząc cykliczne riffy, wzbogacone o aranżacyjne dodatki. To zwarta sieć, o rytualnym wyrazie, co podkreślają różnorodnie zaintonowane wokalizy, bo Mickael Broberg, kąśliwie warczy, momentami schodzi nisko do głębokich growli, aby w odpowiednich momentach przejść w posępny śpiew. Żeby podbić rytualność, zdecydował się on na teksty w języku łacińskim. Trafił tym w punkt, ponieważ efekt końcowy jest idealnie sataniczny, a w połączeniu z niepokojącą muzyką, tworzą niemalże liturgiczny album, z którego sączy się nieskazitelna ciemność. Świetnie brzmiący krążek, od którego bije mrok i okultyzm. Monumentalna, skręcająca chwilami w epickie rejony muzyka, otwierająca demonom drogę do duszy potencjalnego słuchacza. Esencja diabolicznej nieczystości, której podda się bez problemu każdy, gustujący w smołowatej i okresowo nieco zawiłej muzyce, będącej wyrazem uwielbienia wszelkich form zła. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz