czwartek, 19 marca 2026

Recenzja Diatribes „Degenerate”

 

Diatribes

„Degenerate”

Brutal Records 2026

Nic bliżej o Diatribes nie wiadomo, poza tym, że pochodzą z Brazylii i dwudziestego marca wydadzą swój debiutancki album. To trzynaście utworów, które można zdefiniować jako thrash-death metal z naciskiem na ten pierwszy człon. To żywiołowa muzyka, która brzmieniem i kostkowaniem nawiązuje do lat osiemdziesiątych i głównie thrashu w ujęciu niemieckim. Mi osobiście, „Degenerate” mocno zalatuje Sodom z okresu pomiędzy „Persecution Mania”, a „Better off Dead”, ale pewnych podobieństw do Protector czy Kreator również bez trudu można się dosłuchać. Króluje tutaj dość ostry i twardy strój gitar, który jest niebywale naturalny i w pełni koresponduje ze wspomnianym, złotym okresem metalowej naparzanki. Chociażby dlatego nie da się rozpatrywać tego materiału jako mainstreamowy thrash, bo panowie grają agresywnie i brudno. To speed metalowe akordy i boleśnie biczujące riffy, które przechodzą w bujające, średnio-tempowe zwolnienia, a spomiędzy wszystkiego wyłażą, krótkie, uwierające swoją piskliwością zawijasy.Wiosła chodzą tutaj perfekcyjnie, Brazylijczycy wycinają na nich naprawdę mocarne nuty, które wżynają się między zwoje mózgowe na długo. Razem z sekcją rytmiczną i szorstkimi wokalami, napierdalają jak ta lala, i jak w tamtych czasach powodują, że normalnie sramy w gacie. Na „Degenerate” jest tak intensywnie i łobuzersko jak tylko mogło być w przedostatniej dziesięciolatce, XX wieku. Diatribes nie patyczkują się wcale i nie raczą szczególnie jakimiś, złożonymi aranżacjami. Nie umizgują się również do słuchaczy żadnymi, wymuskanymi melodiami, bo choć ta płyta jest chwytliwa, to zdecydowanie kopie w dupę i chłoszcze po plecach. Jej szatański pęd i jadowitość są zupełnie nie do okiełznania. Muzyka cięta jak osa i w chuj arogancka, która furiacko prze do przodu, nie biorąc jeńców. Dźwiękowa przemoc, o surowym obliczu, brzydka i brutalna jak niegdyś. Okresowo dociążona poprzez krótkie skręty w stronę śmierć metalowego rzępolenia, tnie jak tępy brzeszczot. Taki thrash to ja lubię.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz