Midryasi’s
Kult
„Italian
Dark Sound”
Dying Victims Productions 2026
To
świeży projekt z włoskiem ziemi, ale stoją za nim starzy wyjadacze z takich
heavy i doom metalowych kapel jak Midryasi i DoomSword. Na „Italian Dark
Sound”, który jest ich debiutanckim albumem, panowie szyją coś, czego nie da
się ostatecznie skategoryzować. Jest to swoista mieszanka, złożona z NWOBHM,
doom’a, bluesa, do których dołożono odrobinę stonerowych rytmów oraz ciężkiego
rocka z lat siedemdziesiątych. Hybryda ta, w wybranych momentach, kojarzy się
mocno z takimi brygadami jak późniejszy Celtic Frost, Mercyful Fate, Pentagram
i przede wszystkim Danzig. To zbiór klasycznych riffów, solówek, cięższych
akordów i elektronicznych efektów w typie science fiction, co generuje silnie
bujającą muzę, która została doprawiona mięsistą sekcją rytmiczną i czystymi
wokalizami. Znając wyżej wspomniane zespoły, można bez trudu się domyślić, jak
leci ten materiał, ale nie to w nim jest najważniejsze. Najistotniejszy jest
klimat jaki kreuje „Italian Dark Sound”. Jest to nastrojowość o mrocznym charakterze,
jednoznacznie wskazująca na okultystyczne jak i diabelskie konotacje. Płynie
ona lekko w zmiennych tempach, co określiłbym jako „odchudzoną” wersję
powyższych szyldów, w której poza osnutymi specyficzną aurą dźwiękami, ważną
rolę odgrywają wokale. Wyśpiewywane jakby od niechcenia, lecz posiadające
niezwykłą charyzmę, która podkreśla duszny i tajemniczy klimat rodem z bagien
Luizjany, czy ze skąpanych w słonecznym żarze włoskich okręgów jak Kalabria i
Kampania, gdzie na opustoszałych plażach i między skalistymi wzgórzami czai się
zło. Płyta zarejestrowana z odpowiednim przybrudzeniem, nadającym jej naturalności
i co za tym idzie autentyczności. Pod harmonijnym płaszczykiem ukrywa coś
jeszcze, z czymś co niektórzy nigdy nie chcieliby się spotkać. Jak dla mnie, to
taki tradycyjny black metal w delikatniejszym wydaniu. Nie jest tym, czym
wydaje się przy pierwszym spotkaniu. Polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz