Tårfödd
„Mörkertäckerlivetsljus”
Purity Through Fire 2026
Pod
koniec marca, wielbiciele tego szwedzkiego projektu będą mogli się nacieszyć
jego najnowszą, szóstą już płytą. To dziewięć nowych kawałków, które w żaden
sposób nie wskazują na żaden progres w muzykowaniu Simona Lindgrena. Czy to
dobrze, czy źle, nie wiem. W każdym razie faktem jest, że na
„Mörkertäckerlivetsljus”, w stosunku do poprzednich produkcji tej kapeli, nic
się nie zmieniło. W dalszym ciągu Szwed, komponuje smutaśny black metal, oparty
na średnich i wolnych tempach, klasycznych riffach i tremolo. Całość kreuje
melancholijny bądź depresyjny klimat. To pełne bólu i uczuć związanych z
wyobcowaniem melodie, które podkreślone zostały klawiszowym tłem i
klimatycznymi przerywnikami na nieprzesterowanych strunach i fortepianie.
Oprócz przygnębiających akordów, Tårfödd potrafi również zerwać się do
agresywniejszych rytmów i posypać szronem. Black metal od tego wykonawcy, to
mieszanka cierpiętniczych riffów z tymi bardzie diabolicznymi, która jednak nie
oferuje nic ckliwego. To raczej dźwiękowy obraz wyniosłego bólu i bezsilności
niż rozmarzające piosenki nieszczęśliwego black metalowca. To zimna muza, która
potrafi być siarczysta i zarazem fatalistyczna. Okresowo jednostajnym
charakterem wprowadza w trans, aby nagle przerwać go brutalniejszym
kostkowaniem. Nic nowego oraz nic szczególnie porywającego, ale na pewno nieco
za długiego. Ot, kolejny materiał w atmosferycznym stylu, którego pełno na
rynku. Gustujący w takim ujęciu rogacizny przyjmą go z otwartymi ramionami.
Reszta może bez wyrzutów sumienia ten krążek sobie odpuścić.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz