Aurora
Disease
„Epitaph”
Purity Through Fire 2026
Aurora
Disease to projekt, który powstał w 2015 roku na terenie Niemiec. Początkowo
było to przedsięwzięcie jednego artysty, do którego po czasie dołączyło trzech
innych. Niestety przedawkowania, zgony i rozstania spowodowały, że na ten czas,
Aurora Disease znów jest jednoosobową kapelą. To co można usłyszeć na
„Epitaph”, będącym trzecim albumem tego one-man bandu, jest czymś w rodzaju
post-black metalu. W dużym skrócie, to muzyka, która częściowo ma coś wspólnego
z diabelszczyzną, co objawia się podczas zimnych i dość zadziornych tremolo i
desperackich wokaliz, bo w gruncie rzeczy wydźwięk tego krążka jest
refleksyjno- depresyjny. Neurotyczne elementy kompozycji to gotyckie melodie,
wygrywane na gitarze klasycznej i fortepianie, a wszystko dopełniają syntezatorowe
pasaże, saksofonowe wtręty oraz czyste, żeńskie i męskie wokale. To awangardowa
mieszanka wpływów mrocznego, a może bardziej sentymentalnego rocka, black
metalu i modernistycznych rozwiązań. Momentami siecze ostro, aby w innych
chwilach zalać nas cierpiętniczym deszczem, ckliwych chwytliwości i na dokładkę
poczęstuje progresywnymi akordami, zapętlając odrobinę. Okresowo zabrzmi jak
rasowy bleczur, innym razem jak produkcje spod znaku 4AD, a niekiedy jak
progresywny rock w przebojowym wydaniu. Pomimo bardzo dużych rozbieżności
między poszczególnymi elementami tej układanki, o dziwo, wszystko do siebie
pasuje i płynnie wynika z jednego w drugie, ale cóż, to zupełnie nie moja
bajka. Bajka, która owszem, wykorzystuje black metalowe środki stylistyczne, ale
to nie uprawnia jej do określania tego materiału jako ten właśnie gatunek, gdyż
więcej tutaj landrynkowego czy też teatralnego melodramatyzmu niż czarciego i
szorstkiego smagania. Aurora Disease już na samym wstępie, w pierwszym kawałku
strzela sobie w kolano, bo czy ktoś słyszał kiedyś, nawet w jakiejś post-black
metalowej produkcji, że pan przy mikrofonie nuci sobie rozmarzone „na-na-na”?
Dobra, kończę, bo ja pierdole… ręce opadają.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz