środa, 18 marca 2026

Recenzja Skaphos „The Descent”

 

Skaphos

„The Descent”

Les Acteurs de l’Ombre Productions 2026

Nie rozumiem, nigdy nie rozumiałem, i zapewne w swoim życiu już nie zrozumiem tego typu zabiegów. Jakieś „TheBestOf”-y, albo nagrywanie ponownie starych numerów, bo brzmiały słabo, albo „a może zarobimy po raz drugi” – patrz Cavalera wzorem Modern Talking… Dajcie spokój! Jakiekolwiek by były pobudki, każda płyta zespołu jest jego integralną historią, śladem odciśniętym „tu i teraz”, i poprawianie jej po latach, bo coś nam się w głowie aranżacyjnie udoskonaliło, jest po prostu bezcelowe. Tak właśnie zrobili Francuzi z Skaphos. Wzięli się i nagrali po cztery kawałki z „Bathyscaphe” i „Thooï” w wersjach 2.0, i dumnie ogłosili, że oto nadchodzi czwarty krążek. Stary / nowy. Powiem szczerze, że siadłem do „The Descent” tylko i wyłącznie dlatego, że zespołu wcześniej nie znałem. I ku mojemu zaskoczeniu, dostałem naprawdę nieźle po mordzie. Bo Skaphos tworzą muzykę black / death metalową na wysokim poziomie. Te osiem numerów to taka mieszanka francuskiego bleka, z charakterystycznymi dla gatunku dysonansami i robiącymi nieco zeschizowany klimat tremolo, z wpływami pobocznymi. Odniesień do twórców rzeczonego odłamu jest tu chyba najwięcej, ale nie na zasadzie bezczelnego zrzynania, lecz dobrze odrobionych lekcji. To jednak tylko rdzeń, bowiem panowie z Lyon wrzucają do swoich kompozycji także garść Inquisition, Marduk czy Emperor (że się tak bezczelnie od razu posłużę nazwami). Czyli melodii jest na tym wydawnictwie całkiem sporo, zagranej zazwyczaj na pełnej prędkości, jadowitej i zwodniczej. Jak już o prędkości... Z sekcją rytmiczną (konkretnie z perkusją) mam mały problem. Bo o ile kolega Nathan naprawdę napierdala jak cyborg, wrzucając tu i ówdzie bardziej techniczne momenty, tak drażni mnie zbyt wypolerowane brzmienie twego instrumentu (zwłaszcza centrale, które notabene śmigają na pełnej prędkości nawet w chwilach, gdy zespół zwalnia). Do tego jednak można się z czasem przyzwyczaić, a „album” ten plusów ma zdecydowanie więcej niż wad. Bo nie wspomniałem jeszcze, iż zespół, poza klasykami blackmetalowymi, czerpie też z deathmetalowych mistrzów. W kilku miejscach bardzo wyraźnie można usłyszeć nawiązania do Dead Congregation czy Immolation, co jeszcze bardziej wzbogaca, i tak już mocno zróżnicowane, utwory. Skaphos jawi się zatem tworem wartym uwagi, bo ich amalgamat wspomnianych gatunków jest zdecydowanie wysokiej jakości. Co nie zmienia faktu, że nadal twierdzę, iż tego rodzaju „poprawki historii” są swoistym wybrykiem natury. Ale nie mój cyrk, nie moje małpy. Chcecie to sprawdzicie, choć ja bardziej bym poleciał po dyskografii od początku, bo zdaje się, że warto.

- jesusatan


https://ladlo.bandcamp.com/album/the-descent

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz