sobota, 28 marca 2026

Recenzja Malum „From the Voids”

 

Malum

„From the Voids”

Dark Essence Rec. 2026

Wydany pięć lat temu „Devil’s Creation” musiał chyba lotem okrężnym minąć redakcyjną skrzynkę Apocalyptic Rites, bo powiem szczerze, że nawet tego materiału nie kojarzę. Szkoda, bo „Legion”, będący obecnie już siedmiolatkiem, był całkiem niezłym krążkiem. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem, bo oto jest kolejny, piąty już album Finów. Chociaż, w chwili, gdy słuchałem go po raz pierwszy, musiałem sprawdzić, czy aby mam dobrze podpisane pliki. Dlaczego? Bo wali tu naszą rodzimą Mgłą na potęgę! Owszem, muzycy z Turku nigdy nie stronili od melodii, jednak tym razem atmosferyczność ich muzyki urosła do nieporównywalnie większych rozmiarów. Oczywiście, biorąc pod uwagę porównanie którego użyłem, owa atmosferyczność to żadne plumkanie na klawiszach, dziewicze zaśpiewy czy smutne melodie śpiewane przez brodatego elfa. To chłodne, wciągające harmonie, którym naprawdę ciężko się oprzeć. Wielu jest, i było, naśladowców zespołu z Krakowa. Jedni kradli bezczelnie, bez własnego pomysłu (patrz: Groza), inni czerpali inspiracje, dodając przy okazji garść pomysłów autorskich (Uada). Jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej. Jak na tym tle prezentuje się najnowsze wydawnictwo Malum? Otóż, mimo bardzo wyraźnych inspiracji, nie jest to do końca kalka. Zresztą panowie mają chyba zbyt duże doświadczenie, by nagle kompletnie zmienić front i stać się jedynie naśladowcami. Powiedziałbym bardziej, że „zachłysnęli” się stylem budowania melodii przez M, lecz wyciągnęli z tego odpowiednie nauki, i stworzyli album będący bardzo dobrym spadkobiercą Mgłowego black metalu. Sporo w obu zespołach na „M” punktów stycznych. Chłodne, mocno wkręcające się w głowę melodie, podobny sposób kostkowania, średnie tempa, nawet poniekąd styl wokalny. Jednak, i raz jeszcze to podkreślę, nie jest to podkradanie pomysłów metodą kopiuj / wklej, bo duch fiński, obecny na poprzednich nagraniach Malum nadal tu mieszka. Nie będę rozkładał „From the Voids” na części pierwsze, bo i tak nie uciekłbym od dalszych porównań, a to co powiedziałem chyba każdemu zarysowało już ogólny szkielet tego krążka. Powiem może zatem w ten sposób: Malum to najlepsi, najbardziej usamodzielnieni spadkobiercy Mgły z jakimi się spotkałem, a ich najnowszej płyty słucha się wprost wybornie. I tyle chyba wystarczy, by zachęcić kogo trzeba, a antagonistów zatrzymać w bezpiecznej odległości. Każdy zatem wie co robić.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz