Malum
„From the Voids”
Dark Essence Rec. 2026
Wydany pięć lat temu „Devil’s Creation” musiał chyba
lotem okrężnym minąć redakcyjną skrzynkę Apocalyptic Rites, bo powiem szczerze,
że nawet tego materiału nie kojarzę. Szkoda, bo „Legion”, będący obecnie już
siedmiolatkiem, był całkiem niezłym krążkiem. Nie ma jednak co płakać nad
rozlanym mlekiem, bo oto jest kolejny, piąty już album Finów. Chociaż, w
chwili, gdy słuchałem go po raz pierwszy, musiałem sprawdzić, czy aby mam
dobrze podpisane pliki. Dlaczego? Bo wali tu naszą rodzimą Mgłą na potęgę!
Owszem, muzycy z Turku nigdy nie stronili od melodii, jednak tym razem
atmosferyczność ich muzyki urosła do nieporównywalnie większych rozmiarów. Oczywiście,
biorąc pod uwagę porównanie którego użyłem, owa atmosferyczność to żadne
plumkanie na klawiszach, dziewicze zaśpiewy czy smutne melodie śpiewane przez
brodatego elfa. To chłodne, wciągające harmonie, którym naprawdę ciężko się
oprzeć. Wielu jest, i było, naśladowców zespołu z Krakowa. Jedni kradli
bezczelnie, bez własnego pomysłu (patrz: Groza), inni czerpali inspiracje,
dodając przy okazji garść pomysłów autorskich (Uada). Jednym wychodziło to
lepiej, innym gorzej. Jak na tym tle prezentuje się najnowsze wydawnictwo
Malum? Otóż, mimo bardzo wyraźnych inspiracji, nie jest to do końca kalka.
Zresztą panowie mają chyba zbyt duże doświadczenie, by nagle kompletnie zmienić
front i stać się jedynie naśladowcami. Powiedziałbym bardziej, że „zachłysnęli”
się stylem budowania melodii przez M, lecz wyciągnęli z tego odpowiednie nauki,
i stworzyli album będący bardzo dobrym spadkobiercą Mgłowego black metalu. Sporo
w obu zespołach na „M” punktów stycznych. Chłodne, mocno wkręcające się w głowę
melodie, podobny sposób kostkowania, średnie tempa, nawet poniekąd styl wokalny.
Jednak, i raz jeszcze to podkreślę, nie jest to podkradanie pomysłów metodą
kopiuj / wklej, bo duch fiński, obecny na poprzednich nagraniach Malum nadal tu
mieszka. Nie będę rozkładał „From the Voids” na części pierwsze, bo i tak nie
uciekłbym od dalszych porównań, a to co powiedziałem chyba każdemu zarysowało
już ogólny szkielet tego krążka. Powiem może zatem w ten sposób: Malum to
najlepsi, najbardziej usamodzielnieni spadkobiercy Mgły z jakimi się spotkałem,
a ich najnowszej płyty słucha się wprost wybornie. I tyle chyba wystarczy, by
zachęcić kogo trzeba, a antagonistów zatrzymać w bezpiecznej odległości. Każdy
zatem wie co robić.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz