piątek, 27 marca 2026

Recenzja DomJord „Morgonglöd”

 

DomJord

„Morgonglöd”

Vidfare / NoEvDia 2026

Zapewne wiecie, że jest to projekt Ariocha vel Mortuusa, w ramach którego tworzy muzykę elektroniczną. Pod koniec marca wyda pod tym szyldem, jak mi się zdaje, trzeci album, który zawiera sześć kompozycji o hipnotycznym charakterze. DomJord, to plumkanie, na które składają się takie elementy jak dark ambient, dungeon synth, minimal i trochę noisu. Zatem jest to takie tam połączenie melodyjek w stylu fantasy, różnego rodzaju szumów, z których niekiedy wyłaniają się krótkie burdony, kiedy indziej przeleci dron, ale nie Szahid, a innym razem pojawiają się surowe niuanse, zapożyczone z detroit techno. Całość płynie sobie spokojnie, od czasu do czasu postraszy, umili czas bajeczną harmonią lub w trans wprowadzi. To oszczędna w nuty produkcja, która zupełnie niezobowiązująco może lecieć jako muzyka tła, bo w gruncie rzeczy niczym szczególnym się nie wyróżnia. Nie budzi również żadnych emocji, gdyż to mało skomplikowana muzyka, z której tak naprawdę nic nie wynika albo po prostu, ja tutaj niczego nie dostrzegam. Ot, nagrane chyba z nudów lub dla potwierdzenia samemu sobie, że w klawisze też potrafię. Koło Cold Meat to nawet nie leżało, ale jako podkład do jakiejś prostej gry komputerowej by się nadało. Słabe, chwilami infantylne i naiwne. Płytę tą Mortuus określił jako „upadek dzieła człowieka, którego początkiem była rewolucja przemysłowa” imateriał ten ma opisywać ten proces rozkładu. Może i tak jest, ja do końca przekonany nie jestem. Jak dla mnie beznadziejna lipa. Po co? Na co? Dla kogo? Pojęcia nie mam, ale fani rycersko-industrialnych dźwięków będą zachwyceni. Ja wyrzucam do kosza.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz