Numen
„Erre”
Les Acteurs de L’Ombre Productions 2026
Numen
to baskijski zespół black metalowy, który powstał już dawno, bo było to w 1997
roku. Kwintet ten nie śpieszy się z nagrywaniem płyt, ponieważ obecnie wydaje
piąty album, a to chyba niezbyt dużo jak na trzydziestoletnią karierę.
Nieważne. Ważna jest muzyka, a ta jest po prostu black metalem, który czerpie
pełną chochlą z lat dziewięćdziesiątych. To narowisty bleczur, który mknie na
pełnej kurwie i tylko niekiedy zwalnia, aby uspokoić zszargane nerwy swoich
odbiorców. Robi to za pomocą małych bujanek w średnim tempie lub wtrąceniami na
gitarze akustycznej. Poza tymi pauzami to totalna wścieklizna, która zasypuje
nam uszy rozjuszonymi akordami i siarczystymi blastami. Tremolo i tradycyjne
kostkowanie zapierdalają nie oglądając się za siebie, gdyż chyba nie ma sensu
tego robić, kiedy pędzi się z prędkością światła, a goni cię perkusja wraz z
basem, poganiane przez szorstkie i niezbyt przychylne rodzajowi ludzkiemu
wrzaski wokalisty. Jednakże nie tylko z lodowatym blizzardem mamy tutaj do
czynienia, bo w swoje ofensywne akordy Numen wplata także sporo stonowanych
melodii rodem z Kraju Basków, co podbija pęd ich diabelszczyzny i dodaje jej
nieco pogańskiego charakteru. Mocno przypomina mi to norweskie rzępolenie z
tych szybkich oczywiście, ale o podobieństwa do Marduka też się pokuszę. To
rzetelnie skomponowany i z sercem zagrany black metal, który oprócz tradycyjnych
form oferuje również trochę progresywnych zagrywek. Wije się to wszystko w
spazmach i tańczy w szalonych pląsach, zmiatając wsio co spotka na swojej
drodze. Obcowanie z tym materiałem bez wątpienia gwarantuje w najlepszym wypadku
odmrożenia drugiego stopnia albo urwanie głowy. Hiperaktywny black metal.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz