sobota, 6 czerwca 2026

Recenzja Numen „Erre”

 

Numen

„Erre”

Les Acteurs de L’Ombre Productions 2026

Numen to baskijski zespół black metalowy, który powstał już dawno, bo było to w 1997 roku. Kwintet ten nie śpieszy się z nagrywaniem płyt, ponieważ obecnie wydaje piąty album, a to chyba niezbyt dużo jak na trzydziestoletnią karierę. Nieważne. Ważna jest muzyka, a ta jest po prostu black metalem, który czerpie pełną chochlą z lat dziewięćdziesiątych. To narowisty bleczur, który mknie na pełnej kurwie i tylko niekiedy zwalnia, aby uspokoić zszargane nerwy swoich odbiorców. Robi to za pomocą małych bujanek w średnim tempie lub wtrąceniami na gitarze akustycznej. Poza tymi pauzami to totalna wścieklizna, która zasypuje nam uszy rozjuszonymi akordami i siarczystymi blastami. Tremolo i tradycyjne kostkowanie zapierdalają nie oglądając się za siebie, gdyż chyba nie ma sensu tego robić, kiedy pędzi się z prędkością światła, a goni cię perkusja wraz z basem, poganiane przez szorstkie i niezbyt przychylne rodzajowi ludzkiemu wrzaski wokalisty. Jednakże nie tylko z lodowatym blizzardem mamy tutaj do czynienia, bo w swoje ofensywne akordy Numen wplata także sporo stonowanych melodii rodem z Kraju Basków, co podbija pęd ich diabelszczyzny i dodaje jej nieco pogańskiego charakteru. Mocno przypomina mi to norweskie rzępolenie z tych szybkich oczywiście, ale o podobieństwa do Marduka też się pokuszę. To rzetelnie skomponowany i z sercem zagrany black metal, który oprócz tradycyjnych form oferuje również trochę progresywnych zagrywek. Wije się to wszystko w spazmach i tańczy w szalonych pląsach, zmiatając wsio co spotka na swojej drodze. Obcowanie z tym materiałem bez wątpienia gwarantuje w najlepszym wypadku odmrożenia drugiego stopnia albo urwanie głowy. Hiperaktywny black metal.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz