niedziela, 19 lipca 2026

Recenzja Necrofied „Ashes of Horror”

 

Necrofied

„Ashes of Horror”

Iron, Blood & Death Corporation” 2026

Ci Chilijczycy swoją drogę muzyczną rozpoczęli pod szyldem Ritual Occulto jakieś pięć lat temu, i zarejestrowali debiutancka EP-kę. Coś im się jednak odwidziało, i, od dwudziestego piątego, nazywają się Necrofied.  „Ashes of Horror” jest ich pierwszym wydawnictwem, tym razem pod postacią pełnej płyty. Zawiera ona osiem ścieżek, z czego pierwsza jest rytualnym oprowadzaczem. Po nim, dostajemy po ryju staroszkolnym death metalem, mocno osadzonym głównie w stylu południowoamerykańskim, acz nie tylko. Czuć w tej muzyce ducha wspomnianego kontynentu, to na pewno. Choćby przez czającą się w tych nagraniach dzicz, częściowo śpiewane po ichniemu wokale, czy też poniekąd przez brzmienie. Jest ono selektywne, masywne, odpowiednio dociążone, ale nie pozbawione organicznej ilości brudu. Necrofied  w swojej twórczości łączą najlepsze wzorce, zarówno europejskie (chwilami mocno tu zajeżdża wczesnym Sinister), jak i amerykańskie (Massacre, Incantation), kładąc jednak największy nacisk na siłę rażenia swoich akordów. W niektórych momentach są one mocno podbite  quasi sludge’owym smarem i rytmiką, jak choćby w „Barahunda”, gdzie indziej, choć rzadziej, bardziej rozpędzone (no niech będzie, że w „Twilight of Torture”). Nie brak tu też momentów na zasadzie typowej „patatajni”, o tyle oklepanej, co w przypadku Necrofied naprawdę chwytliwej i nie trącącej tandetą („A Grotesque from Unfolds”).  Najczęściej panowie trzymają jednak tempo dość stonowane, nie bawią się w eksperymenty czy jakiekolwiek innowacje. Myślę, że grają stary death metal, bo on im w duszach wybrzmiewa (to słuchać), dla podobnych sobie maniaków. „Ashes of Horror” jest typowym, bardzo solidnym, śmierćmetalowym przedstawicielem sceny z Chile. Dla jednych będzie to mega zachętą, dla innych może mniejszą, ale po co mam was oszukiwać, że jest to jakaś rewelacja. Nie jest. Jest to natomiast bardzo mocna pozycja, przy której spędzicie dobrych kilka odsłuchów bez ziewania, a niejeden z was stwierdzi, że warto tą płytę na półce posiadać. Iron, Blood & Death Corporation po raz kolejny nie zawiedli.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz