Profane
Burial
„Desolate
Echoes of Turmoil”
These Hands Melt 2026
Na
swojej najnowszej płycie, Profane Burial kontynuuje pochód poprzez labirynt
progresywnego black metalu, tworząc rozległe i dość skomplikowane aranżacje.
Panowie nie osiedli na laurach i postanowili pójść jeszcze dalej w
modernistyczne tony. Tym razem do symfonicznych i połamanych akordów, dołożyli
jeszcze więcej wirtuozerskich popisów, improwizacji i eksperymentalnie
brzmiących zagrywek. Zaowocowało to black metalem, którego odbiór nie
przychodzi łatwo, bo to wysoce nieliniowe utwory, w których mieszają się
zwyczajowe formy gatunku z tymi reformatorskimi wpływami, a to do końca dla
purystów może nie być zrozumiałe. Swoboda muzycznej wypowiedzi Profane Burial
nie jest jednak pozbawiona sensu. Wystarczy dać sobie czas, aby wtapiając się w
tworzone przez Norwegów dźwięki, wydobyć z ich zmiennych struktur i nietypowych
metrum, niezwykle ekspresyjną muzykę. Muzykę, która oprócz rozbudowanych
kompozycji, kipiących od stale zmieniających się melodii, agresywnych uderzeń
czy bardziej wysublimowanych środków wyrazu, posiada także w sobie pokaźną
ilość mroku i diabolicznej złośliwości. To osobliwy i drapieżny black metal,
który potrafi również zadziwić finezyjnymi rozwiązaniami, które wraz z
satanicznym i orkiestralnym anturażem, kreują nieprzewidywalną diabelszczyznę.
Nieustannie zmienną, zaskakującą i momentami wręcz uciążliwie pulsującą swymi
nieoczekiwanymi zmianami tempa, sposobem na kostkowanie oraz wybuchającymi
nagle, nieoczywistymi pomysłami. Album wypełniony efektowną i dramatyczną
muzyką, która zawiera w sobie również spory pierwiastek grozy i zła. Black
metal nowoczesny i wymagający. Nieprzewidywalny i o wielu twarzach, które
potrafią przerazić. Krążek nie dla wszystkich, ale warto się z nim zapoznać,
ponieważ jego osobliwość jest zadziwiająca i przyciąga jak magnes.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz