środa, 22 lipca 2026

Recenzja Profane Burial „Desolate Echoes of Turmoil”

 

Profane Burial

„Desolate Echoes of Turmoil”

These Hands Melt 2026

Na swojej najnowszej płycie, Profane Burial kontynuuje pochód poprzez labirynt progresywnego black metalu, tworząc rozległe i dość skomplikowane aranżacje. Panowie nie osiedli na laurach i postanowili pójść jeszcze dalej w modernistyczne tony. Tym razem do symfonicznych i połamanych akordów, dołożyli jeszcze więcej wirtuozerskich popisów, improwizacji i eksperymentalnie brzmiących zagrywek. Zaowocowało to black metalem, którego odbiór nie przychodzi łatwo, bo to wysoce nieliniowe utwory, w których mieszają się zwyczajowe formy gatunku z tymi reformatorskimi wpływami, a to do końca dla purystów może nie być zrozumiałe. Swoboda muzycznej wypowiedzi Profane Burial nie jest jednak pozbawiona sensu. Wystarczy dać sobie czas, aby wtapiając się w tworzone przez Norwegów dźwięki, wydobyć z ich zmiennych struktur i nietypowych metrum, niezwykle ekspresyjną muzykę. Muzykę, która oprócz rozbudowanych kompozycji, kipiących od stale zmieniających się melodii, agresywnych uderzeń czy bardziej wysublimowanych środków wyrazu, posiada także w sobie pokaźną ilość mroku i diabolicznej złośliwości. To osobliwy i drapieżny black metal, który potrafi również zadziwić finezyjnymi rozwiązaniami, które wraz z satanicznym i orkiestralnym anturażem, kreują nieprzewidywalną diabelszczyznę. Nieustannie zmienną, zaskakującą i momentami wręcz uciążliwie pulsującą swymi nieoczekiwanymi zmianami tempa, sposobem na kostkowanie oraz wybuchającymi nagle, nieoczywistymi pomysłami. Album wypełniony efektowną i dramatyczną muzyką, która zawiera w sobie również spory pierwiastek grozy i zła. Black metal nowoczesny i wymagający. Nieprzewidywalny i o wielu twarzach, które potrafią przerazić. Krążek nie dla wszystkich, ale warto się z nim zapoznać, ponieważ jego osobliwość jest zadziwiająca i przyciąga jak magnes.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz