poniedziałek, 20 lipca 2026

Recenzja Bestia Arcana „Holókauston”

 

Bestia Arcana

„Holókauston” (re-issue)

Debemur Morti Productions 2026

Bestia Arcana jest kapelą z USA, a dokładnie ze stanu Kolorado. Grają już od 2008 roku, a swój debiut „To AnabainonektesAbyssu” wydali w 2011. „Holókauston” to reedycja, bo pierwotnie ukazał się on w 2017 roku, a teraz wzięła go na warsztat Debemur Morti. To cztery, okazałe utwory, ponieważ łącznie trwają ponad czterdzieści minut więc jest nad czym się skupić. Amerykanie tworzą szczególną odmianę black metalu, która odznacza się rozmachem i okultystyczną atmosferą. Trzy z tutejszych kawałków to gęsta i dość szybka kanonada zwalistych akordów oraz powykręcanych tremolo, które płyną w przestrzeń w towarzystwie klawiszowych pasaży i dronowych podkładów. To duszna muzyka, która jest niczym gorący podmuch, natchnionej satanizmem furii. To potężnie i przerażająco brzmiąca diabelszczyzna, która oprócz miażdżącego szumu, dostarcza także mnóstwo rytualnych doznań. Ten kakofoniczny chaos, będący wyrazem kultu dla sił nieczystych, przeplata się z ciężkimi zwolnieniami i ambientowymi wstawkami, które dodają mu wagi. Trzeci numer „Howling” odstaje od reszty, gdyż charakteryzuje się w pełni doomowym usposobieniem. To funeralny, apatyczny pochód wykreowany za pomocą rozwleczonych riffów i mrocznej, zaciskającej się na szyi elektroniki. „Howling” przygniata i tłamsi, ale jest równie parzący co jego trzej towarzysze. Materiał intensywny, bezkompromisowy i bestialsko atakujący zmysły. Poza niezaprzeczalnie diabelskim klimatem, posiada również przysadziste brzmienie, podbite przez nieprzejednanie dudniącą sekcję rytmiczną, a niesamowitej aury dostarczają mu, mające narracyjny charakter wokale i atmosferyczne syntezatory. Fanom gęstych, dusznych i nieco dysonansowych wykwitów wejdzie bez popitki.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz