wtorek, 14 lipca 2026

Recenzja Hanternoz “A hed an noz, a noz, a noz”

 

Hanternoz

“A hed an noz, a noz, a noz”

Antiq Rec. 2026

Ależ mnie zmylił ten francuski band. I to dwukrotnie. Najpierw, kiedy spojrzałem na tytuł. Skojarzył mi się z debiutem pewnych Finów, pewnie się szybko domyślicie o kogo chodzi. Następnie w chwili, gdy płyta się rozpoczęła. Otwierający ją akord jakoś tak bardzo mocno skojarzył mi się z Bolzer. I kiedy już, już miałem apetyt na coś dobrego i zacząłem ślinić się jak pies pewnego rosyjskiego fizjologa, nastąpiło ujście powietrza z, nawet nie do końca jeszcze nadmuchanego, balonika. Hanternoz grają… w sumie tak, jak wyglądają na Metal Archives. Jeden stoi wśród połamanego tataraku, drugi siedzi na krześle biurowym w jeziorze. Nieporozumienie jakieś. No dobra, ale może konkretniej, bo przecież nie ma czegoś takiego jak tatarak metal. Smucą panowie niemiłosiernie w klimatach folkowo blackmetalowych. Choć na dobrą sprawę tego czystego folku to tutaj aż tak dużo nie ma. Jest za to wspomniany black metal, głównie w tempie średnim, z okresowymi przyspieszeniami, jednak tak oklepany i nudny, że faktycznie można przy tym usnąć jak przy opowieściach wiejskiej bajarki. Już pierwszy utwór, a trwa on aż jedenaście minut, mocno mnie zmęczył, a przed sobą miałem jeszcze sześć, i dodatkowych minut pięćdziesiąt. Wierzcie mi, dotrwałem do końca, ale było to bardziej męczące niż wejście na dwudzieste piętro po schodach. Jeśli chodzi o folkowe melodie, to w takowe umieli choćby Enslaved na „Eld”. Francuzi próbują, ale wychodzi to raczej niespecjalnie. Przykładowo, „La Lessive des Trepasses”, oparty na tanecznej melodii, upiększony czystymi zaśpiewami, zawierający riffy, których może i nie potrafię przykleić do konkretnego wzorca, ale są mi znajome na wylot (albo po prostu takie banalne) jest dobrym przykładem, jak grać ten rodzaj muzyki w sposób kompletnie odstraszający. Ponadto, mimo iż zazwyczaj nie mam nic przeciwko, a wręcz przeciwnie, odpycha mnie na tym albumie śpiew po francusku. I nie potrafię wyjaśnić, dlaczego, bo w takim Galibot język ten brzmi fenomenalnie. A to też black metal, i też trochę zbliżony stylistycznie, tylko zagrany z trzy poziomy lepiej Cóż, nie będę ględził, bo to trochę strata czasu, tak samo jak słuchanie tej płyty. Jest nudna, przewidywalna, ,bez pomysłu… po prostu jałowa. Do kibla!

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz