piątek, 24 lipca 2026

Recenzja Kyrios „Blood Constellation”

 

Kyrios

„Blood Constellation”

Caligari Records 2026

 


Kyrios jest w miarę świeżą kapelą z Nowego Jorku, bo wypełzli zapewne z zaszczurzonych piwnic tego miasta w 2019 roku. Zbyt płodni nie są, bo razem z „Blood Constellation” mają na koncie tylko dwie epki. Najnowsze wydawnictwo tego tercetu, to cztery kawałki. Pierwszy i ostatni to upiorne i lekko kosmiczne dungeon synth więc za bardzo nie ma w tym temacie o czym pisać. Dwa środkowe numery to małe pomieszanie z poplątaniem, bowiem to co grają ci Amerykanie, to tak jakby połączyć Ulcerate i Gorguts oraz wcisnąć do tego sporo black metalowej atmosfery i progresywnych popisów, które niejako wynikają z podobieństw do dwóch, wymienionych wyżej zespołów. Kompozycje „A Highborn Sacrifice” i „Astrophage” to zbiór, następujących po sobie sekwencji akordów, o połamanej budowie, które płyną w zmiennych tempach. To nieustannie kłębiąca się masa, która posiada charakter dysonansowych uderzeń i brutalnych ataków. Spomiędzy nich wyłaniają się wirtuozerskie i modernistyczne zagrywki w formie solówek oraz chorobliwie powykręcanych wtrętów. Ta zwarta i szarżująca w różnych kierunkach struktura, szturmuje uszy w towarzystwie subtelnie podłożonych klawiszy i opętańczych wokaliz. Materiał ten, to duszna i nieprzewidywalna muza, która nosi znamiona szatańskiej improwizacji. To pokaz diabelskiej, niemożliwej do okiełznania siły. Pełne ekspresji i szalonej kakofonii wydawnictwo, które przy pierwszym odsłuchu może być niezrozumiałe, ponieważ języka, w którym przemawia do nas Kyrios, trzeba się nauczyć. Czyste zło.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz