Necromonger
“Emanation of the Dying
Perceptions”
Xtreem Music 2026
Do Bułgarii to jeździło się na wywczasy w okresie
PRL-u? Pamiętacie? Chuja tam, pewnie większość nie wie o czym rozmawiam. Ale
żeby tam grali death metal? Od wielkiego dzwonu. Takim jednak dzwonem jest
Necromonger, którego to debiutancki album ukazał się chwilę temu pod banderą
Xtreem Music. Label ten, oczywiście w moim mniemaniu, do potentatów rynkowych
nie należy, ale czasem ma przebłyski. Czy do takich należy rzeczony band?
Niekoniecznie. „Emanation of the Dying Perceptions” to dość siermiężne granie.
Będące połączeniem wspomnianego death metalu z gore’owym bratem. Jeśli w tym
momencie przyjdą wam na myśl konotacje z Haemorrhage, Exhumed czy Regurgitate,
to jesteście na jak najlepszej ścieżce. Wydawnictwo to zawiera dwanaście
kawałków, z czego dwa ostatnie są utworami bonusowymi na wersję CD. Razem czyni
to jakąś godzinę z kawałkiem. Biorąc pod uwagę dość mocną powtarzalność i
schematyczność piosenek Necromonger, jest to chyba kapkę za wiele. Gdyby to był
materiał o połowę krótszy, jeszcze jakoś by się bronił. Ale co za dużo, to i
krowa nie zeżre, czy jakoś tak. No ale do rzeczy. Chłopaki gęszczą mocno, to
fakt. Tłuszcz i posoka wyciekają z tych nagrań dość obficie. Odpowiedni ciężar
też jest utrzymany, zwłaszcza przez mocno podbijający całość bas i wszechobecne
głębokie wokale. Rytmika z kolei stoi tu na poziomie silnie ograniczonym. Takie
typowe umpa-umpa, przy którym przypomina mi się tańczący ze sztuczną kończyną
Fernando ze wspomnianego wcześniej hiszpańskiego wzorca, i nic więcej. Biorąc
pod uwagę pojedyncze kompozycje, da się żyć. Bo gniotą one dość solidnie, nawet
jeśli sama ich budowa kompletnie nie odbiega od znanych wszem i wobec wzorców.
Bo generalnie dobry schemat nie jest zły. Przy tego rodzaju twórczości staje
się on jednak z czasem dość nużący. Można odnieść wrażenie, jakby słuchało się
w kółko tego samego utworu, ewentualnie wzbogaconego drobnym niuansem. Zespołów
w tym odłamie gatunku jest sporo. Jedne lepsze, inne kompletnie beznadziejne.
Umieszczając Necromonger w szeregu, powiedziałbym, że stoją gdzieś pośrodku. Bo
tak naprawdę wszystko jest tutaj średnie do bólu. Żeby nie przynudzać, płyta na
jeden odsłuch. Potem można się rozejść.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz