sobota, 5 września 2026

Recenzja Faustian „Parable of the Sewer”

 

Faustian

„Parable of the Sewer”

Apocalyptic Witchcraft Rec. 2026

Faustian pochodzi z Australii, a mały debiut ma już za sobą, bo trzy lata temu wyszła ich epka „We Come as Angels”. W lipcu ukazał się ich pierwszy długograj, który niesie ze sobą osiem numerów, utrzymanych w black metalowym tonie. To diabelszczyzna w wyrazistym wydaniu, która zalewa nas agresywnymi blastami, atmosferycznymi zwolnieniami, a i trochę nowoczesności w postaci dysonansów również tutaj można znaleźć. Panowie zapodają na swoich instrumentach potężną ścianę dźwięku, która ułożona w przemyślany sposób, owocuje black metalem współczesnym o ziarnistym brzmieniu, wzmocnionym przez mocną sekcję rytmiczną i zajadłe wokale. Jest to bleczur, który nie stroni od klimatycznych przerywników z czystymi wokalizami czy chóralnymi głosami. Australijczycy nie boją się także atonalnych pływów we francuskim stylu, w które wplatają sporo brzękliwych zagrywek, pojawiających się również podczas mistycznych zwolnień pomiędzy kolejnymi uderzeniami szybkich riffów i tremolo. Ostra produkcja nadała temu materiałowi uwierającego charakteru, co podkreśliło jego siłę wyrazu. Wszystko ładnie i rzekłbym nawet pięknie, bo pierwsza płyta od Faustian to rogacizna różnorodna i mocna. Pełno w niej satanicznej złości, gęstych momentów i mrocznych pejzaży, które kotłują się ze sobą przez cały czas trwania tego krążka. Nie sposób się przy niej nudzić, a i emocje wywołuje odpowiednie. Faustian wymyślił swoje ujęcie tej muzyki, korzystając z wielu wpływów, ponieważ słychać tu i skandynawskie, i francuskie oraz islandzkie pierwiastki, które ten tercet ubrał w australijskie szaty. Black metal nieco inny, ale taki sam jak wiele dzisiejszych wydawnictw, podążających w odrobinę modernistyczne rejony. Podobać się może, lecz nie musi. Sprawdźcie.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz