Faustian
„Parable
of the Sewer”
Apocalyptic Witchcraft Rec. 2026
Faustian pochodzi z Australii, a
mały debiut ma już za sobą, bo trzy lata temu wyszła ich epka „We Come as
Angels”. W lipcu ukazał się ich pierwszy długograj, który niesie ze sobą osiem
numerów, utrzymanych w black metalowym tonie. To diabelszczyzna w wyrazistym
wydaniu, która zalewa nas agresywnymi blastami, atmosferycznymi zwolnieniami, a
i trochę nowoczesności w postaci dysonansów również tutaj można znaleźć. Panowie
zapodają na swoich instrumentach potężną ścianę dźwięku, która ułożona w
przemyślany sposób, owocuje black metalem współczesnym o ziarnistym brzmieniu,
wzmocnionym przez mocną sekcję rytmiczną i zajadłe wokale. Jest to bleczur,
który nie stroni od klimatycznych przerywników z czystymi wokalizami czy
chóralnymi głosami. Australijczycy nie boją się także atonalnych pływów we
francuskim stylu, w które wplatają sporo brzękliwych zagrywek, pojawiających
się również podczas mistycznych zwolnień pomiędzy kolejnymi uderzeniami
szybkich riffów i tremolo. Ostra produkcja nadała temu materiałowi uwierającego
charakteru, co podkreśliło jego siłę wyrazu. Wszystko ładnie i rzekłbym nawet
pięknie, bo pierwsza płyta od Faustian to rogacizna różnorodna i mocna. Pełno w
niej satanicznej złości, gęstych momentów i mrocznych pejzaży, które kotłują
się ze sobą przez cały czas trwania tego krążka. Nie sposób się przy niej
nudzić, a i emocje wywołuje odpowiednie. Faustian wymyślił swoje ujęcie tej
muzyki, korzystając z wielu wpływów, ponieważ słychać tu i skandynawskie, i
francuskie oraz islandzkie pierwiastki, które ten tercet ubrał w australijskie
szaty. Black metal nieco inny, ale taki sam jak wiele dzisiejszych wydawnictw,
podążających w odrobinę modernistyczne rejony. Podobać się może, lecz nie musi.
Sprawdźcie.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz