Tsirhic
„To
Satan I Reply”
Iron Bonehead Productions 2026
Tsirhic to chyba świeży szyld ze
Stanów Zjednoczonych, bo poza tą dwunastocalówką, nie ma na koncie żadnych
nagrań. Za tym projektem stoi jeden człowiek, który zarejestrował na rzecz tego
wydawnictwa cztery numery czarciej surowizny. Surowizny, w której mieszają się
wpływy rzępolenia Czarnych Legionów, wczesnych, norweskich poczynań i trochę
fińskich manier. Do tego wszystkiego nasz bezimienny muzyk dołożył odrobinę
pensylwańskiej finezji i mamy „To Satan I Reply”. Lodowate piekło zagrane na
gitarach o twardym i zimnym brzmieniu oraz wycofanej sekcji rytmicznej, które
miejscami wspomagane są przez syntezatorowe wstawki. To posępna rogacizna,
która raczej jednostajnie prze do przodu, tylko niekiedy zmieniając rytmikę i
sposób kostkowania. Każdy z tutejszych numerów to hipnotyczne i zapętlone
tremolando, które okresowo przełamywane jest przez krótkie przejścia w inne
akordy lub przez dołożenie do głównych tekstur ornamentalnych zabiegów. Aby
dodatkowo urozmaicić swoje aranżacje i dodać im jeszcze bardziej garażowego
klimatu, Amerykanin postarał się również o kilka, budzących grozę sprzężeń i
opętańczych dźwięków. Ponure melodie, przechodzące momentami w
mroczno-melancholijne chwytliwości i nienawistne riffy, które miejscami pobujać
rytmicznie potrafią, robią wrażenie właściwą atmosferą, choć to nic nowego. Nic
odkrywczego, ale zapodanego w ascetycznym stylu, lecz wyważonego w punkt,
zarówno pod względem produkcyjnym jak i kompozytorskim. Minimalistyczny black
metal o odpowiednim dla tego gatunku wyrazie, który podkreślają zajadłe
wokalizy. Prosto, bez zadęcia, ale z odpowiednim efektem, co nie zawsze się
udaje. Dla miłośników black metalu w wersji „sauté” i tego, odrobinę bardziej
dopieszczonego jak znalazł. Fani Dimmu Borgir lub The Magus mogą sobie
odpuścić.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz