wtorek, 1 września 2026

Recenzja Tsirhic „To Satan I Reply”

 

Tsirhic

„To Satan I Reply”

Iron Bonehead Productions 2026

Tsirhic to chyba świeży szyld ze Stanów Zjednoczonych, bo poza tą dwunastocalówką, nie ma na koncie żadnych nagrań. Za tym projektem stoi jeden człowiek, który zarejestrował na rzecz tego wydawnictwa cztery numery czarciej surowizny. Surowizny, w której mieszają się wpływy rzępolenia Czarnych Legionów, wczesnych, norweskich poczynań i trochę fińskich manier. Do tego wszystkiego nasz bezimienny muzyk dołożył odrobinę pensylwańskiej finezji i mamy „To Satan I Reply”. Lodowate piekło zagrane na gitarach o twardym i zimnym brzmieniu oraz wycofanej sekcji rytmicznej, które miejscami wspomagane są przez syntezatorowe wstawki. To posępna rogacizna, która raczej jednostajnie prze do przodu, tylko niekiedy zmieniając rytmikę i sposób kostkowania. Każdy z tutejszych numerów to hipnotyczne i zapętlone tremolando, które okresowo przełamywane jest przez krótkie przejścia w inne akordy lub przez dołożenie do głównych tekstur ornamentalnych zabiegów. Aby dodatkowo urozmaicić swoje aranżacje i dodać im jeszcze bardziej garażowego klimatu, Amerykanin postarał się również o kilka, budzących grozę sprzężeń i opętańczych dźwięków. Ponure melodie, przechodzące momentami w mroczno-melancholijne chwytliwości i nienawistne riffy, które miejscami pobujać rytmicznie potrafią, robią wrażenie właściwą atmosferą, choć to nic nowego. Nic odkrywczego, ale zapodanego w ascetycznym stylu, lecz wyważonego w punkt, zarówno pod względem produkcyjnym jak i kompozytorskim. Minimalistyczny black metal o odpowiednim dla tego gatunku wyrazie, który podkreślają zajadłe wokalizy. Prosto, bez zadęcia, ale z odpowiednim efektem, co nie zawsze się udaje. Dla miłośników black metalu w wersji „sauté” i tego, odrobinę bardziej dopieszczonego jak znalazł. Fani Dimmu Borgir lub The Magus mogą sobie odpuścić.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz