czwartek, 17 września 2026

Recenzja Wrach „Quae Infra Volo Videre”

 

Wrach

„Quae Infra Volo Videre”

Apocalyptic Witchcraft 2026

To walijski, jednoosobowy projekt, który pojawił się na arenie międzynarodowej trzy lata temu, poprzez wydanie swego pierwszego demosa. Muzykuje sobie zaś od 2021 roku, a ten, pierwotnie zarejestrowany przed dwoma laty album, obecnie wznawia Apocalyptic Witchcraft. Walijczyk komponuje w duchu surowego black metalu więc rozmiłowani w gatunku, jeśli oczywiście nie znali wcześniej tej płyty, będą mogli się delektować „Quae Infra Volo Videre”. Jest w sumie czym, bo diabelska surowizna w wydaniu Wrach jest całkiem na poziomie. To wzorcowy black metal drugiej fali, którego prędkości kręcą się głównie wokół szybkiego i średnio-tempowego kostkowania. Jego spartańska złożoność i cholernie szorstkie brzmienie, automatycznie lokuje tą muzę w przedziale low-fi, ale nie jest to zbiór gitarowego szumu i walenia sekcji rytmicznej w towarzystwie przesterowanych wrzasków. To w pełni czytelna diabelszczyzna, która w niewyszukany sposób podczas szybszych momentów, zdrowo sypie śniegiem i pokrywa lodem. Zaś kiedy zwalnia, to uderza wtedy w okultystyczne tony, zsyłając spore pokłady rytualnej atmosfery. Zarówno te szybkie jak i te w średnich tempach chwile, kreują posępny i kipiący ezoteryką black metal, którego szczególny charakter podkreślają wstępy do prawie wszystkich numerów na tym krążku, będące dark-ambientowymi rozbiegówkami. Wprowadzają one swymi niepokojącymi i transowymi dźwiękami w diaboliczny klimat, przygotowując na jego gitarową kontynuację. Diaboliczny black metal, który wypełzł ze starej, śmierdzącej piwnicy, łączącej zapewne ziemię z piekłem. Zaprasza do wejścia, ale o konsekwencjach ani mru-mru. Pomimo topolecam, ponieważ to świetny kawał raw black metalu, o niesamowitej, wypełnionej magią aurze i uwierającym brzmieniu.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz