Frozen
Ocean
„Askdrömmar”
Apocalyptic Witchcraft 2026
Muzyk odpowiedzialny za Frozen
Ocean, tworzy już jakiś czas, bo jego pierwsze demo ukazało się w 2005 roku. Od
tamtego momentu trochę wydawnictw wypuścił na światło dzienne, a „Askdrömmar”
jest jego najnowszym, dwunastym albumem. Nie sprawdzałem poprzednich, ale
gdzieś obiło mi się o uszy, że ten Rosjanin parał się w przeszłości różnymi
gatunkami, które mieszał z black metalem. Tak też jest na ostatnim krążku, lecz
tutaj diabelszczyzna nie jest dodatkiem, ponieważ wiedzie prym, będąc trzonem
tego materiału. Niemniej jednak jest to nowoczesne ujęcie black metalu, przy
tworzeniu którego wykorzystano sporo elementów znanych z muzyki ambient,
post-metal, rocka gotyckiego czy czystej elektroniki. Nie jest to jednak jakiś
modernistyczny wykwit, który nie wie, dokąd zmierza. To współczesna forma
bleka, o miejskim charakterze. Mechaniczne i beznamiętne riffy,
nostalgiczno-depresyjne tremolo, posępne melodie wraz z cyfrowymi dodatkami,
kreują klaustrofobiczny i dystopijny obraz teraźniejszych, miejskich dzielnic.
Ociekające wilgocią ulice, skąpane we mgle i przebijających się przez nią
świateł lamp budynki, skuleni i zmarznięci przechodnie, snujący się bez celu po
chodnikach, bądź śpiesznie udający się w nieokreślonym kierunku. To właśnie
wydźwięk black metalu w wykonaniu tego Moskwianina, który pomimo dość
nastrojowego i chwilami melancholijnego usposobienia, potrafi przysolić
lodowatymi akordami, obdarzonymi równie zimnym brzmieniem i niebywałą ostrością.
Obok sentymentalizmu i małych, kosmicznych wycieczek, „Askdrömmar” to także
pozbawiony jakichkolwiek uczuć bleczur, co podkreślają miejscami zdecydowane
oraz mechaniczne riffy i zajadłe wokalizy. Płyta eklektyczna, ale nie
pozbawiona pazurów i mroku, który w tym wypadku kojarzy się z urbanistycznym
znojem i wyobcowaniem. Polecam, bardzo ciekawy krążek.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz