Leadbelcher
„Heaven’sBloated
Corpse”
Apocalyptic Witchcraft 2026
Pierwszy album w karierze tych
Irlandczyków, to osiem kawałków death metalu, który nosi w sobie znamiona
brytyjskiej szkoły. Jednakże Leadbelcher mocno go unowocześnia, wprowadzając do
swojego metalu śmierci spore pokłady groove’u i elementów znanych z grindu, co
powoduje, że z tej muzyki mocno wieje współczesnością. Nie umniejsza to jednak
jej brutalności i ciężkości, bowiem panowie gęste i rytmiczne kostkowanie mają
opanowane. Przećwiczone do granic możliwości mają także zwaliste ataki, które
bez wysiłku kruszą kości, więc z mieleniem mięsa nie mają żadnego problemu. To
co serwuje Leadbelcher to mieszanka agresywnych riffów i tremolo, połamanego, tłumionego
bicia w struny oraz całe pokłady schizoidalnych, świdrujących zagrywek. Do tego
dokładają trochę sludgeowego szlamu i kilka odjazdów w dysonanse. Całość
skutkuje duszną i szaloną muzą, która zsyła pokaźną dawkę odpychającego brudu,
smrodliwej woni rozkładu i gniewu. Materiał ten do death metal o wielorakiej
osobowości, z których każda jest plugawa i zainfekowana trądem. Irlandczycy
komponują swoje miazmatyczne dźwięki z lekkością zatem „Heaven’s Bloated Corpse”
wchodzi z łatwością. Bez problemu można delektować się tą nośną, lecz i
bezwzględną płytą, która spodobać się powinna fanom death metalu w nieoczywistej
formie. Na wskroś teraźniejsze ujęcie, ale nie tak znowu bardzo odbiegające od
głównego czy też tradycyjnego nurtu. Ciekawe wydawnictwo, o dużej sile rażenia
i co najważniejsze, nudzić się przy nim nie można. Polecam.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz