wtorek, 8 września 2026

Recenzja Leadbelcher „Heaven’sBloated Corpse”

 

Leadbelcher

„Heaven’sBloated Corpse”

Apocalyptic Witchcraft 2026

Pierwszy album w karierze tych Irlandczyków, to osiem kawałków death metalu, który nosi w sobie znamiona brytyjskiej szkoły. Jednakże Leadbelcher mocno go unowocześnia, wprowadzając do swojego metalu śmierci spore pokłady groove’u i elementów znanych z grindu, co powoduje, że z tej muzyki mocno wieje współczesnością. Nie umniejsza to jednak jej brutalności i ciężkości, bowiem panowie gęste i rytmiczne kostkowanie mają opanowane. Przećwiczone do granic możliwości mają także zwaliste ataki, które bez wysiłku kruszą kości, więc z mieleniem mięsa nie mają żadnego problemu. To co serwuje Leadbelcher to mieszanka agresywnych riffów i tremolo, połamanego, tłumionego bicia w struny oraz całe pokłady schizoidalnych, świdrujących zagrywek. Do tego dokładają trochę sludgeowego szlamu i kilka odjazdów w dysonanse. Całość skutkuje duszną i szaloną muzą, która zsyła pokaźną dawkę odpychającego brudu, smrodliwej woni rozkładu i gniewu. Materiał ten do death metal o wielorakiej osobowości, z których każda jest plugawa i zainfekowana trądem. Irlandczycy komponują swoje miazmatyczne dźwięki z lekkością zatem „Heaven’s Bloated Corpse” wchodzi z łatwością. Bez problemu można delektować się tą nośną, lecz i bezwzględną płytą, która spodobać się powinna fanom death metalu w nieoczywistej formie. Na wskroś teraźniejsze ujęcie, ale nie tak znowu bardzo odbiegające od głównego czy też tradycyjnego nurtu. Ciekawe wydawnictwo, o dużej sile rażenia i co najważniejsze, nudzić się przy nim nie można. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz