poniedziałek, 28 września 2026

Recenzja Bonjour Tristesse „Disaster Triumphant”

 

Bonjour Tristesse

„Disaster Triumphant”

AOP Records 2026

Jakoś wcześniej nie było okazji, żeby się zapoznać z twórczością tego solowego projektu z Monachium, za którym stoi niejaki Nathanael. Gość muzykuje już sobie od 2008 roku i niebawem, bo już w listopadzie wyda swój piąty krążek. To co on zawiera, to post-black metal, który mocno zalatuje mi ostatnio dość modnym gatunkiem, a chodzi mi mianowicie o blackgaze. Mamy więc tutaj do czynienia z typowym połączeniem diabelskiej surowości z depresyjnymi ścianami dźwięku, których marzycielski charakter przypisać bez problemu można rzępoleniu w stylu shoegaze. Zatem to idealna muza dla czarcich smutasów, którzy za pośrednictwem „Disaster Triumphant” będą mogli pławić się w eterycznych, gitarowych pływach, pomieszanych z lodowatymi tremolo i kilkoma dzikszymi zrywami. To jednostajny black metal, bazujący głównie na zapętleniach, okresowo przełamywanych przez zmianę rytmu czy prędkości bądź przez wprowadzenie do danej aranżacji, poszczególnych rodzajów melodii, od kołysankowych poprzez szerokie pasaże, kończąc na ornamentalnych zabiegach. Zapodany na brzękliwych, lecz chłodnych gitarach i delikatnie wycofanej sekcji rytmicznej, zaś instrumentarium towarzyszą rzecz jasna, bolesne wrzaski. Całość to bardzo emocjonalna muzyka, która kieruje się w refleksyjne oraz przygnębiające rejony. Wciąga do swoje ponurego świata bez trudu, ponieważ potrafi do siebie przekonać swoim przygnębiającym usposobieniem, które w punkt zostało zapisane na pięciolinii przez Bonjour Tristesse, co z pewnością docenią fani takich kapel jak chociażby Harakiri for the Sky.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz