poniedziałek, 7 września 2026

Recenzja प्रलय (Pralaya) „Inferno”

 

प्रलय (Pralaya)

„Inferno”

Independent 2026

Minął nieco ponad rok od wydania wyśmienitego, debiutanckiego krążka Pralaya. Panowie stwierdzili zatem, że wypadałoby przypomnieć szalikowcom (a wiem, że tych dzięki „Beyond the Tattered Curtain of Unspeakable Madness” zyskali całkiem liczną grupę) o swoim istnieniu. Doskonałą okazją ku temu zdaje się siódma edycja Bestial Laceration, na której to materiał ten będzie miał swoją oficjalną premierę. To trzy kawałki, trwające razem nieco ponad dwadzieścia minut, a będące w prostej linii kontynuacją tego, czym zespól częstował na wspomnianym pełniaku. Smoła, opary siarki, kapiąca z sufitu lawa i plugastwa oraz bluźnierstwa maści wszelakiej. Czyli w skrócie – gruz po pachy. Nie będę ukrywał, że twórczość Demoniaca, do spółki z bębniarzem „spoza tego świata”, to totalnie moje granie. To muzyka kompletnie antykomercyjna, nie kłaniająca się modom, będąca amalgamatem wszelkich cech czyniących metal metalem. Bo tak to chyba można najprościej opisać. Gęsto tu jak w świeżo rozrobionym betonie, brudno jak w chlewie, ciemno i straszno jak w zapleśniałych katakumbach. Bez wymyślania nowych teorii, stosowania sztuczek technicznych, naciągania tempa, czy zabiegów awangardowych, Pralaya gniotą i duszą swoim dźwiękiem skuteczniej niż rozjeżdżający nas walec drogowy. Masywne harmonie, dokonujące anihilacji ścieżki bębnów, na zmianę, zwalniające albo przechodzące w tempo Cekaemu, wyrzygiwane niczym zza kotary wokale, miejscowo przechodzące w tony męczenne, i zalewający wszystko bas… Plus kilka efektów i sampli. Znamy taki przepis? No znamy. Tylko, że, kurwa, nie każdy potrafi tak mocarnie rozgniatać na miazgę każdą nutką jak czynią to ci dwaj zwyrodnialcy. Jeśli jeszcze nie spotkaliście się z powyższą nazwą, ale gdzieś tam na półce macie pozycje z katalogu Upon the Altar czy Teitanblood, to zalecam bardzo szybkie nadrobienie zaległości. I nie będę się rozpisywał tym razem w detalach, tudzież argumentował „dlaczego”. Bo kumaci od razu złapią ideę stojącą za tą muzyką, i doskonale będą wiedzieli, co z tą wiedzą zrobić. Tym, którzy Pralaya już znają, polecać nie trzeba. Oni sobie tą EP-kę kupią w ciemno, bo doskonale wiedzę, iż zespół gwarantuje jakość. No to chyba już nic tu po mnie. Idę topić się w tym szlamie…

- jesusatan


https://desecrationcommand.bandcamp.com/album/inferno

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz