piątek, 18 września 2026

Recenzja Autumnfall „The Archaic Sins”

 

Autumnfall

„The Archaic Sins”

Ardua Music 2026

 


To już czwarty album Finów z Autumnfall, zaś moje, pierwsze z nimi spotkanie. Panowie grają harmonijnie i ujmująco, ale nazywanie tego po prostu melodyjnym black metalem, to chyba ciut za mało. Tercet ten gra chwytliwie, ale żeby było jasne, nie są to żadne swawolne przytupajki czy leśno-odpustowe przygrywki, udające złe jak sam diabeł. Autumnfall niczego nie udaje i z rozmysłem miesza black metal z gotyckimi manierami oraz progresywnie rockowymi zagrywkami, co generuje niecodziennie brzmiącą rogaciznę. Wystarczy spojrzeć na okładkę, aby stwierdzić, że to taka diaboliczna Anathema i to już na wstępie definiuje ten krążek, jeszcze zanim wdusimy guzik z napisem „play”. Tutejszy black metal to barwa instrumentów, tremolando i wokalizy. Na tym podobieństwa się kończą, chociaż klika wściekłych porywów, podczas których trochę śniegu spada też do tego gatunku trzeba zaliczyć. Reszta, to już inna bajka, bo melodie, solówki czy wręcz rockowe rozwiązania są nie z czarciego świata, a z miejsca, gdzie królują melancholia i gotycka nastrojowość. Płyta ta, to pełne emocji aranżacje, w których gorycz miesza się z naiwną wiarą w lepsze jutro, a wszystko podszyte jest fińskim mrokiem, co wraz z nietuzinkowym zespoleniem black metalowych i pozostałych form muzycznego wyrazu, stworzyło osobliwy metal, który nie jest łatwy do zaszufladkowania. Kategoryzować jednak nie musimy, ponieważ najważniejsze jest to, czy się podoba lub nie. Podobać się może, bo Autumnfall gra niezwykle porywającą muzykę, która wykazuje się przestrzenną konstrukcją i momentami dużym rozmachem. Wzbudza to zachwyt, zwłaszcza płynne przejścia między agresywniejszymi riffami, a tymi bardziej wysmakowanymi akordami, które zebrane do kupy razem z klawiszowym podkładem i sugestywną melodyką, kreują oszałamiające konstrukcje. Nie jest to rzecz jasna żaden underground, lecz mainstream, ale oryginalne ujęcie różnego sposobu na metalowe rzępolenie, w tym przypadku, owocuje czymś finezyjnym, ale posiadającym również gwałtowne cechy charakteru. Dziwna sprawa, słucha się tego dobrze, choć klimaty mi odległe. Chyba się starzeje albo słabszy dzień mam. Sprawdźcie, chociażby dlatego, że to inteligentnie napisany materiał.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz