środa, 16 września 2026

Recenzja Les Bâtards Du Roi „Ici Meurt ma Joie”

 

Les Bâtards Du Roi

„Ici Meurt ma Joie”

Les Acteurs de l’Ombre Productions 2026

Francuzi na swojej, najnowszej epce kontynuują historyczne opowieści, które ubierają w black metalowe dźwięki. W dalszym ciągu rzępolą melodyjną diabelszczyznę, której harmonie podbijają klawiszowym podkładem i nastrojowymi przerywnikami, takimi też wstępami do utworów czy ich wyciszaczami. Wydawnictwo „Ici Meurt ma Joie” to trzy utwory, przedstawiające dalsze losy dwóch braci, którzy na poprzedniej płycie zabili władcę pewnego królestwa, pozostawiając je w ruinie. W swej podróżydocierają do wioski, opanowanej przez czarownice, którym w końcu ulegają i tak dalej. Zatem jak się domyślacie bleczur od Les Bâtards Du Roi jest atmosferyczny oraz nieco teatralny. W sumie to nic nowego, bo panowie grają w ten sposób od początku, serwując upojne chwytliwości za pomocą zimnych i ostrych gitar, wzmocnionych przez sekcję rytmiczną i wspomniane parapety. To okresowo, twardo brzmiący black metal o zajadłych wokalach, który poza klimatycznością i wszędobylską melodyką, oferuje także czasami trochę siarczystości i zapachu smoły. Niemniej jednak to typowe dla tej kapeli ujęcie czarciego gatunku, które spodoba się przede wszystkim fanom śpiewnej rogacizny, która buja kojąco i rozmarza. Porywająca muzyka o pompatycznym i melodramatycznym charakterze, oferująca również sporo lodowatych tremolo w szybkim i średnim tempie, których temperatura delikatne odmrożenia spowodować może. Żadna to nowa propozycja od Les Bâtards Du Roi, która co prawda rozwija historię z poprzedniego albumu, ale robi to, używając do tego tych samych mamideł jak wcześniej.

shub niggurath

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz