Les
Bâtards Du Roi
„Ici
Meurt ma Joie”
Les Acteurs de l’Ombre Productions 2026
Francuzi na swojej, najnowszej
epce kontynuują historyczne opowieści, które ubierają w black metalowe dźwięki.
W dalszym ciągu rzępolą melodyjną diabelszczyznę, której harmonie podbijają
klawiszowym podkładem i nastrojowymi przerywnikami, takimi też wstępami do utworów
czy ich wyciszaczami. Wydawnictwo „Ici Meurt ma Joie” to trzy utwory,
przedstawiające dalsze losy dwóch braci, którzy na poprzedniej płycie zabili
władcę pewnego królestwa, pozostawiając je w ruinie. W swej podróżydocierają do
wioski, opanowanej przez czarownice, którym w końcu ulegają i tak dalej. Zatem
jak się domyślacie bleczur od Les Bâtards Du Roi jest atmosferyczny oraz nieco
teatralny. W sumie to nic nowego, bo panowie grają w ten sposób od początku,
serwując upojne chwytliwości za pomocą zimnych i ostrych gitar, wzmocnionych
przez sekcję rytmiczną i wspomniane parapety. To okresowo, twardo brzmiący
black metal o zajadłych wokalach, który poza klimatycznością i wszędobylską
melodyką, oferuje także czasami trochę siarczystości i zapachu smoły. Niemniej
jednak to typowe dla tej kapeli ujęcie czarciego gatunku, które spodoba się
przede wszystkim fanom śpiewnej rogacizny, która buja kojąco i rozmarza.
Porywająca muzyka o pompatycznym i melodramatycznym charakterze, oferująca
również sporo lodowatych tremolo w szybkim i średnim tempie, których
temperatura delikatne odmrożenia spowodować może. Żadna to nowa propozycja od
Les Bâtards Du Roi, która co prawda rozwija historię z poprzedniego albumu, ale
robi to, używając do tego tych samych mamideł jak wcześniej.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz