Massteron
„Second in the Spheres”
ATMF 2026
Na wstępie
małe sprostowanie. Przedstawiając wam chwilkę temu demówkę Äxe, nadmieniłem, iż
zespół pochodzi z Wysp. Moje koślawe oko przegapiło jednak fakt, iż jednym z
członków Topora jest nasz krajan. Dlaczego wspominam o tym akurat teraz? A
dlatego, że to właśnie on zdaje się być mózgiem Massteron, tworu, który w
drugiej połowie września uraczy nas swoim debiutem. Zresztą to nie jedyne, co
obie kapele łączy. Drugą, i chyba nawet ważniejszą sprawą jest to, że obie
grają „po staremu”. Co prawda Massteron to nie speed thrash, lecz, nazwijmy to
- okres nieco późniejszy, kiedy to zaczęły rodzić się, lub przeżywały lata
świetności, takie gatunki jak black i death metal. Samo podejście do tematu,
oraz sposób czerpania inspiracji z dekad minionych jest jednak podobny. Przede
wszystkim sposób nagrania i realizacji „Second in the Spheres”. Materiał
nagrany na setkę, obrobiony jedynie pobieżnie, by brzmiał poniekąd demówkowo, a
na pewno na wskroś organicznie. Zresztą, przyznać muszę, że brzmienie jakie
udało się naszym rodakom uzyskać, dość znacznie cuchnie pierwszą połową lat
dziewięćdziesiątych w polskim wydaniu. Co do samej muzyki, to z kolei
przychodzi mi na myśl inne porównanie. Może nie bezpośrednie, bo nazw klasyków wymieniać
tutaj nie zamierzam, ale bardziej odnoszące się do sposobu czerpania z ich
spuścizny. Podoba wam się, w jaki sposób do tematu podchodzą chłopaki z
Omegavortex? Massteron chwilami, zwłaszcza w momentach bardziej chaotycznych
mogą Niemców nieco przypominać. Oczywiście nie jest to aż taki wulkan energii,
ale elementów wspólnych kilka znajduję. Inna sprawa, że „nasi” trochę bardziej
hołdują czystemu thrash metalowi, kładąc większy nacisk na chwytliwość riffów
oraz rytmikę. Ich kompozycje są bardziej tradycyjne i ułożone, aczkolwiek, jak
wspomniałem, chwilami próbują wyrywać się twórcom z lejców. Podoba mi się jednak to mieszanie w starym
kotle swoja własną łyżką. Podoba mi się, jak panowie tasują staroszkolnymi riffami,
jak zgrabnie wrzucają w odpowiednim miejscu wysokiej klasy solówkę, jak
ubarwiają miejscowo oldskulowym smaczkiem, bez zbytnich eksperymentów, czy
odkrywania nieznanego. Na swoim debiucie Massteron zawarli w zasadzie wszystkie
podstawowe składniki do upichcenia „dziadkowej zupy”. I wyszło im to
ponadprzeciętnie dobrze. Notka promocyjna mówi o wczesnym Azarath, Inquisition,
Aura Noir… Polemizowałbym, ale niech im będzie, bo w ogólnym rozrachunku daje
to jakieś wyobrażenie tego, co na „Second in the Spheres” znajdziecie. Lubicie
thrash / death / black po staremu? No to na co jeszcze czekacie?
- jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz