wtorek, 8 września 2026

Recenzja Massteron „Second in the Spheres”

 

Massteron

„Second in the Spheres”

ATMF 2026

Na wstępie małe sprostowanie. Przedstawiając wam chwilkę temu demówkę Äxe, nadmieniłem, iż zespół pochodzi z Wysp. Moje koślawe oko przegapiło jednak fakt, iż jednym z członków Topora jest nasz krajan. Dlaczego wspominam o tym akurat teraz? A dlatego, że to właśnie on zdaje się być mózgiem Massteron, tworu, który w drugiej połowie września uraczy nas swoim debiutem. Zresztą to nie jedyne, co obie kapele łączy. Drugą, i chyba nawet ważniejszą sprawą jest to, że obie grają „po staremu”. Co prawda Massteron to nie speed thrash, lecz, nazwijmy to - okres nieco późniejszy, kiedy to zaczęły rodzić się, lub przeżywały lata świetności, takie gatunki jak black i death metal. Samo podejście do tematu, oraz sposób czerpania inspiracji z dekad minionych jest jednak podobny. Przede wszystkim sposób nagrania i realizacji „Second in the Spheres”. Materiał nagrany na setkę, obrobiony jedynie pobieżnie, by brzmiał poniekąd demówkowo, a na pewno na wskroś organicznie. Zresztą, przyznać muszę, że brzmienie jakie udało się naszym rodakom uzyskać, dość znacznie cuchnie pierwszą połową lat dziewięćdziesiątych w polskim wydaniu. Co do samej muzyki, to z kolei przychodzi mi na myśl inne porównanie. Może nie bezpośrednie, bo nazw klasyków wymieniać tutaj nie zamierzam, ale bardziej odnoszące się do sposobu czerpania z ich spuścizny. Podoba wam się, w jaki sposób do tematu podchodzą chłopaki z Omegavortex? Massteron chwilami, zwłaszcza w momentach bardziej chaotycznych mogą Niemców nieco przypominać. Oczywiście nie jest to aż taki wulkan energii, ale elementów wspólnych kilka znajduję. Inna sprawa, że „nasi” trochę bardziej hołdują czystemu thrash metalowi, kładąc większy nacisk na chwytliwość riffów oraz rytmikę. Ich kompozycje są bardziej tradycyjne i ułożone, aczkolwiek, jak wspomniałem, chwilami próbują wyrywać się twórcom z lejców.  Podoba mi się jednak to mieszanie w starym kotle swoja własną łyżką. Podoba mi się, jak panowie tasują staroszkolnymi riffami, jak zgrabnie wrzucają w odpowiednim miejscu wysokiej klasy solówkę, jak ubarwiają miejscowo oldskulowym smaczkiem, bez zbytnich eksperymentów, czy odkrywania nieznanego. Na swoim debiucie Massteron zawarli w zasadzie wszystkie podstawowe składniki do upichcenia „dziadkowej zupy”. I wyszło im to ponadprzeciętnie dobrze. Notka promocyjna mówi o wczesnym Azarath, Inquisition, Aura Noir… Polemizowałbym, ale niech im będzie, bo w ogólnym rozrachunku daje to jakieś wyobrażenie tego, co na „Second in the Spheres” znajdziecie. Lubicie thrash / death / black po staremu? No to na co jeszcze czekacie?

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz