Cisza
„Untrodden
Paths of Satan”
Independent 2026
Warszawiakom pewnie ta kapela
jest znana, bo szerzej to chyba niekoniecznie, choć przypuszczalnie mogła się
obić gdzieś tam o uszy, zwłaszcza że Cisza powstała na gruzach innej brygady, a
mianowicie heavymetalowego Derisum. Pod tym szyldem ci czterej panowie muzykują
od 2017 roku i debiut mają już za sobą. Obecnie wracają z drugim krążkiem,
który zawiera siedem kawałków black metalu we współczesnej formie. Nie jest to
czyste, diaboliczne granie, bo w swoich poczynaniach skręcające wyraźnie w inne
rejony. Jednym z nich jest progresja, wyrażona tutaj szeregiem dysonansowych
zabiegów, które sprytnie splecione są z melodyjnymi tremolo czy riffami,
tworząc wraz z nimi zawiłe struktury. Drugim kierunkiem jest rockowa
ornamentyka, która objawia się w postaci rozbudowanych partii solowych oraz
niespotykaną za często w diabelszczyźnie, żonglerką w warstwie tonalnej i
rytmicznej, dostarczając temu materiałowi dużej przestrzenności. Trzeci odjazd
od głównego nurtu, to wszystko co można by zawrzeć w słowie „post”, co
urzeczywistnia się na „Untrodden Paths of Satan” w gitarowych konstrukcjach,
przypominających blackgaze’owe pływy i dźwiękowe ściany, które swym liryzmem
bez trudu wprowadzają w depresyjny trans. Cóż, muzyka od Ciszy to teraźniejsze
ujęcie black metalu, przy komponowaniu którego użyto dużego wachlarza wpływów
obcych, co nie zawsze się udaje, ponieważ albo wychodzi z tego pretensjonalna
papka lub metal dla anemicznej młodzieży o wiecznie spoconych dłoniach. Nie w
przypadku tego materiału, bo tutejsza, gatunkowa fuzja nie zmiękczyła ekspresji
ani nie wprowadza słuchacza w muzyczną dezorientację. To wielowymiarowy
bleczur, który razi mrokiem na kilku różnych płaszczyznach i pomimo tego, że
zbudowany jest chwilami z przeciwstawnych sobie elementów, to inteligentne ich
połączenie, powoduje ostatecznie, że razem kreują spójną i charakterną wizję.
Cisza nagrała black metalową płytę, która jest do cna współczesnym wyrazem tego
gatunku, ale sądzę, że bez większego wysiłku obroni się przed wszelkim
malkontenctwem purystów, bo wzbudza odpowiednie emocje, a brzmienie
poszczególnych sekcji i wokaliz to niemalże ideał. Polecam.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz