Crimson
Coven
„I-The
Forge”
Cruz Del Sur Music 2026
Crimson Coven to powstały trzy
lata temu, hiszpański kwintet, który właśnie wydaje swój debiutancki album.
Niesie on ze sobą dziewięć numerów mieszanki starego Candlemass czy Solitude
Aeturnus z Manowar. Zatem w przypadku „I-The Forge” mamy do czynienia z fuzją
epickiego heavy z klasycznym doom metalem. Można się więc domyślić, jak
muzykują Hiszpanie. To porywające refreny, melodyjne solówki i sporo
rytmicznego kostkowania w średnich i wolnych tempach. Panowie nie spieszą się
zbytnio, skupiając się na klimacie swojej płyty, która kreuje hymniczną
atmosferę. Atmosferę, która także jest przepełniona tajemniczością i magią oraz
całymi pokładami mrocznego romantyzmu. Kreuje to ciężkie i mozolne aranżacje,
które oprócz enigmatycznej i heroicznej aury, dostarczają również sporej dawki
ponurych melodii. Materiał od Crimson Coven potrafi przytłoczyć swoją gęstością
i agogiką na wędzidle, ale również i przyciągnąć mistycznymi riffami, które
wprowadzają do „I-The Forge” pokaźną liczbę elementów wyraźnie baśniowych. Duży
udział w tym charakterystycznym anturażu mają wokale, którymi niejaki „J” z
pewnością nie dorównuje takim śpiewakom jak Messiah Marcolin i Eric Adams, ale
doskonale daje sobie radę, kusząc słuchaczy, aby zostali z tym wydawnictwem na
dłużej. Fani klasycznych brzmień i tych bliższych naszym czasom w postaci
chociażby takich kapel jak Dolmen Gate czy Atlantean Kodex, powinni bez lęku
sięgnąć po pierwszy album Crimson Coven.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz