Trolldom
„Tronen”
Debemur Morti Productions 2026
Z końcem października ukaże się
nowy album Trolldom, który jak poprzednie wydawnictwa tego projektu, przeniesie
nas w drugą połowę lat dziewięćdziesiątych, aby „rzucić odświeżonym uchem” na
melodyjny black metal z małym dodatkiem symfoniki. Jakbym się nie gimnastykował
nic oryginalnego ani nowego na temat „Tronen” nie dam rady napisać. Nie pomoże
sto fikołków, na nic dwieście przysiadów i trzysta brzuszków. Do narkotyków
dojścia nie mam, bo już stary się robię i z dilerami kontakt straciłem dawno.
Za alkohol się nie zabieram, ponieważ żeby coś przyciągającego uwagę nabazgrać
dużo trzeba będzie wypić, a jutro o piątej do roboty muszę wstać. Dobra tyle
słowem wstępu. Zatem ci, którzy znają i lubią Trolldom, a także kochają takie
kapele jak Setherial, Sacramentum czy z nowszych Greve, to kolejna odsłona
twórczości tego Szweda z pewnością przypadnie do gustu. Zmienne prędkości,
zimne brzmienie, które delikatnie przybrudziła odpowiednia produkcja, uzyskując
pewną chropowatość, nie tracąc selektywności poszczególnych sekcji. Siarczyste
akordy, świdrujące tremolo, kąśliwe wokale i sporo chwytliwości, podsycanych
miejscowo przez syntezatory, które będąc niekiedy dość orkiestralnymi w stronę
symfoniczną kierować ten materiał będą. Całość do kupy zebrana, mroczną
atmosferę kreuje. W zbytnią pompatyczność nie wpadając, trzyma się piekielnej
podniosłości w stylu lat minionych, surowo batożąc, przyprawiając o odmrożenia
i hipnotyzując nastrojowymi aranżacjami. Wszystko to już było, a Trolldom dość
pieczołowicie dba o czystość schematu. Wychodzi mu to dobrze i nagrał kolejną,
godną uwagi płytę, na której idealnie łączy diaboliczną agresję z niepopadającą
w ckliwości i jarmarczność melodyką. Fani takiego ujęcia nie powinni być
zawiedzeni „Tronen” więc w ciemno brać mogą.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz