czwartek, 24 września 2026

Recenzja Trolldom

 

Trolldom

„Tronen”

Debemur Morti Productions 2026

Z końcem października ukaże się nowy album Trolldom, który jak poprzednie wydawnictwa tego projektu, przeniesie nas w drugą połowę lat dziewięćdziesiątych, aby „rzucić odświeżonym uchem” na melodyjny black metal z małym dodatkiem symfoniki. Jakbym się nie gimnastykował nic oryginalnego ani nowego na temat „Tronen” nie dam rady napisać. Nie pomoże sto fikołków, na nic dwieście przysiadów i trzysta brzuszków. Do narkotyków dojścia nie mam, bo już stary się robię i z dilerami kontakt straciłem dawno. Za alkohol się nie zabieram, ponieważ żeby coś przyciągającego uwagę nabazgrać dużo trzeba będzie wypić, a jutro o piątej do roboty muszę wstać. Dobra tyle słowem wstępu. Zatem ci, którzy znają i lubią Trolldom, a także kochają takie kapele jak Setherial, Sacramentum czy z nowszych Greve, to kolejna odsłona twórczości tego Szweda z pewnością przypadnie do gustu. Zmienne prędkości, zimne brzmienie, które delikatnie przybrudziła odpowiednia produkcja, uzyskując pewną chropowatość, nie tracąc selektywności poszczególnych sekcji. Siarczyste akordy, świdrujące tremolo, kąśliwe wokale i sporo chwytliwości, podsycanych miejscowo przez syntezatory, które będąc niekiedy dość orkiestralnymi w stronę symfoniczną kierować ten materiał będą. Całość do kupy zebrana, mroczną atmosferę kreuje. W zbytnią pompatyczność nie wpadając, trzyma się piekielnej podniosłości w stylu lat minionych, surowo batożąc, przyprawiając o odmrożenia i hipnotyzując nastrojowymi aranżacjami. Wszystko to już było, a Trolldom dość pieczołowicie dba o czystość schematu. Wychodzi mu to dobrze i nagrał kolejną, godną uwagi płytę, na której idealnie łączy diaboliczną agresję z niepopadającą w ckliwości i jarmarczność melodyką. Fani takiego ujęcia nie powinni być zawiedzeni „Tronen” więc w ciemno brać mogą.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz