środa, 30 września 2026

Recenzja Mutation „Esoteric Order Of Debauchery”

 

Mutation

„Esoteric Order Of Debauchery”

Hell’s Headbangers (2026)

 


Ojojoj, ależ tu wpierdol mamy! Demówki szwedzkiego Mutation jakoś umknęły mojej uwadze i o istnieniu tego bytu dowiedziałem się niedawno wertując bandcamp w poszukiwaniu nadchodzących premier. I bardzo dobrze, że na nich trafiłem, bo „Esoteric Order Of Debauchery” na pewno jest jednym z deathmetalowych highlightów tego roku, a może i kilku ostatnich lat. Nie jest to typowa Szwecja, którą słyszeliśmy w ostatnim czasie od Impurity, Xorsist czy Cryptorium, muzyka Skandynawów dużo mocniej i głębiej osadzona jest w gatunkowej tradycji sięgającej wczesnych dokonań Morbid Angel, Sadistic Intent, Necrovore czy Incubus. Pierwotny, surowy wysryw, który może nie sięga po ancient ones, ale operuje właśnie ta estetyką. Owa tradycja została przefiltrowana przez maniakalną wściekłość Grotesque i soczysty wpierdol Verminous. Doszukałbym się tu nawet pewnych inspiracji wczesnym Kreator, bo thrashowej wkrętki i tempo wyraźnie zdradzają fascynację wczesnym dorobkiem Niemców. W całej swojej surowości panowie z Mutation brzmią nad wyraz selektywnie, a prostacka furia została uszlachetniona smakowitymi partiami basu i pełnymi obłędu solówkami w iście oldschoolowym stylu. Tu wszystko jest wyjęte z minionej epoki, ale w żadnym momencie nie stara się być retro. To jest festiwal organicznej furii i wspaniałego warsztatu kompozytorskiego, bo trzeba nadmienić, że pomimo jednorodności stylistycznej mnóstwo tu zapadających w pamięć riffów, motywów. Jest tu mięso, są bebechy, jest treść. Zdecydowanie bardzo mało jest takich pozycji na rynku, co jeszcze mocniej akcentuje unikalny poziom artystyczny Szwedów. „Esoteric Order Of Debauchery” to płyta z gatunku „must have” nosząca wszelkie znamiona tego, żeby stać się przyszłym klasykiem i być wymienianym w jednym rzędzie właśnie obok Vermonois czy Repugnant. Absolutnie przewspaniałe wydawnictwo i już nie mogę się doczekać, kiedy fizyczny nośnik wpadnie w moje ręce. Buy or die!

                              Harlequin




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz