niedziela, 20 września 2026

Recenzja Funeral Witchery „Beyond the Light”

 

Funeral Witchery

„Beyond the Light”

InViMa Records 2026

Funeral Witchery to czterech gości z Arizony, którzy w 2020 roku postanowili grać black metal. Tak też się stało i po wydaniu demosa, kilku cyfrowych singli, nadszedł czas na debiut. Oto on, „Beyond the Light”, zawierający wraz z interludiami dziewięć numerów diabelszczyzny, która mocno kojarzyć się może z późniejszym Immortal czy dość przystępnymi produkcjami od Lord Belial. To black metal, który odznacza się chłodną atmosferą, dużą ilością rytmicznego, thrashowego batożenia oraz sporą dawką wysokotonowych wtrętów i nastrojowych solówek. Obok charakterystycznych dla wspomnianych Norwegów melodii czy specyficznego ich riffowania, to także mnóstwo nieco epickich i wpadających w teatralne maniery akordów na podobę wyżej wymienionych Szwedów w towarzystwie modulowanych wokaliz czy sampli. Jedyneczka od Amerykanów jest bleczurem typowym, który korzystając z różnych dobrodziejstw czasów minionych, doskonale łączy je ze sobą, tworząc stare w odświeżonej formie. Duży plus należy się Funeral Witchery za doskonałą produkcję, która wytłuściła brzmienie, czyniąc je nie tylko lodowatym, ale i mocarnym. Plusik również za wokalizy i starania, aby ten materiał sprawiał wrażenie dzikiego i chaotycznego, bo to chwilami idealnie się temu kwartetowi udaje. Minus za zbyt duże podobieństwo do wspomnianych kapel, czego w sumie do naśladownictwa zaliczyć nie można. Panowie stanęli na wysokości zadania i poza fascynacją skandynawskim ujęciem, wtłoczyli na pięciolinię także trochę swoich pomysłów, co ostatecznie uratowało „Beyond the Light” od ciężaru zrzynki. Jednakże określone wpływy słychać tutaj mocno, co powoduje, że podczas słuchania tego krążka, nie możemy pozbyć się uczucia déjà vu, które w tym przypadku momentami jest uwierające. Posłuchajcie, pomimo kilku wad to niezły średniak, ale o mainstreamowym charakterze.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz