Funeral
Witchery
„Beyond
the Light”
InViMa Records 2026
Funeral Witchery to czterech
gości z Arizony, którzy w 2020 roku postanowili grać black metal. Tak też się
stało i po wydaniu demosa, kilku cyfrowych singli, nadszedł czas na debiut. Oto
on, „Beyond the Light”, zawierający wraz z interludiami dziewięć numerów
diabelszczyzny, która mocno kojarzyć się może z późniejszym Immortal czy dość
przystępnymi produkcjami od Lord Belial. To black metal, który odznacza się
chłodną atmosferą, dużą ilością rytmicznego, thrashowego batożenia oraz sporą
dawką wysokotonowych wtrętów i nastrojowych solówek. Obok charakterystycznych
dla wspomnianych Norwegów melodii czy specyficznego ich riffowania, to także
mnóstwo nieco epickich i wpadających w teatralne maniery akordów na podobę
wyżej wymienionych Szwedów w towarzystwie modulowanych wokaliz czy sampli.
Jedyneczka od Amerykanów jest bleczurem typowym, który korzystając z różnych
dobrodziejstw czasów minionych, doskonale łączy je ze sobą, tworząc stare w
odświeżonej formie. Duży plus należy się Funeral Witchery za doskonałą
produkcję, która wytłuściła brzmienie, czyniąc je nie tylko lodowatym, ale i
mocarnym. Plusik również za wokalizy i starania, aby ten materiał sprawiał
wrażenie dzikiego i chaotycznego, bo to chwilami idealnie się temu kwartetowi
udaje. Minus za zbyt duże podobieństwo do wspomnianych kapel, czego w sumie do
naśladownictwa zaliczyć nie można. Panowie stanęli na wysokości zadania i poza
fascynacją skandynawskim ujęciem, wtłoczyli na pięciolinię także trochę swoich
pomysłów, co ostatecznie uratowało „Beyond the Light” od ciężaru zrzynki.
Jednakże określone wpływy słychać tutaj mocno, co powoduje, że podczas
słuchania tego krążka, nie możemy pozbyć się uczucia déjà vu, które w tym
przypadku momentami jest uwierające. Posłuchajcie, pomimo kilku wad to niezły
średniak, ale o mainstreamowym charakterze.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz